sobota, 13 grudnia 2014

Praca na ten miesiąc 12.2014 r.

Świąteczność ucieleśniona

Rysunek z wolnej ręki
Technika: własna
Rozmiar: 29,7x21 cm,
Rok powstania: 2014
Święta bożonarodzeniowe to temat wyeksploatowany na wszelkie już chyba sposoby. Przeanalizowany na wszelkiego rodzaju już płaszczyznach, naukowych paranaukowych i filozoficznych. Nawet pod budką z piwem można dowiedzieć się coś na ten temat od tubylca gawędziarza z kuflandi piwem i piwem z miodem płynącej w zależności od pojemności portfela.
Dla każdego indywidualnie zapewne święta te znaczą coś odmiennego, choć wiele doświadczeń może być wspólnych. Należą do nich niewątpliwie domowe porządki, szukanie prezentów po sklepach i ubieranie choinki oraz cały zawrót głowy, który temu towarzyszy. Dla handlowców jest to gorący okres sprzedaży, podwyższonych obrotów podkręcany przy pomocy promocji powiązanej z świąteczną reklamą. Gdzie nie spojrzymy tu i ówdzie czy to w sklepie czy na ulicy jesteśmy atakowani nieskończoną ilością nachalnych Św. Mikołajów. Machają do nas choinkami, misiami pastorałami i workami pełnymi towarów, które według nich niezwłocznie powinniśmy nabyć, bo to jedyna okazja w roku, aby nie zawieść naszych bliskich. Perswazja reklamy świątecznej w tym okresie jest wręcz wszędobylska. Ma się czasem wrażenie, że nawet w domu może spod poduszki wyskoczyć, gdy się przebudzimy na czerwono ubrany krasnolud z flaszką coca-coli w ręku wymuszający na naszym sumieniu, aby chociaż jeżeli nie sobie i nie bliskim to, chociaż kupmy prezent dla jakiejś instytucji charytatywnej. Aby spędzić spokojnie święta powinniśmy to zrobić niezwłocznie nawet jak nie mamy na to kasy będąc dłuższy czas bez pracy no, bo przecież Św. Mikołaj bez prezentów nie może się obejść.
Okres zbliżających się świąt bożonarodzeniowych jak i nadchodzący sylwester to też czas wzmożonej aktywności obrońców zwierząt. Mord rytualny na bogu winnych karpiach, a także głośne wystrzały noworocznych petard i fajerwerków narażające naszych pupili na stres stają się powodem do akcji protestacyjnych organizacji, którym los innych stworzeń niż ludzkie nie jest obojętny. Jest to też znakomita okazja do wzmożonej agitacji kościelnej, starającej się jak najmocniej zaistnieć w naszym życiu politycznym i społecznym. Z ambon dowiemy się ponownie przy okazji rytuałów religijnych, które partie polityczne są słuszne i w jakich wiecach i marszach politycznych powinniśmy wziąć udział. W naszych domach pojawią się jegomoście w czarnych sutannach chodzących po tzw. Kolędzie, którym znowu nie będzie można odmówić ofiar w kopertach, za które otrzymamy zwyczajowe „Bóg zapłać” nie mając nijak możliwości tego odpisać sobie od podatku. Potem oczywiście rozpocznie się kolejny rok, i tak aż do następnych świąt o ile dożyjemy.

Praca z poprzedniego miesiąca

wtorek, 11 listopada 2014

Spotkanie autorskie w Kawiarni Kafka w Opolu

Spotkanie autorskie w ramach wystawy malarstwa 
i grafiki Cezarego Marka w Kawiarni Kafka 
w Opolu - 8 listopada 2014

I znów miejscem działań twórczych stał się punkt gastronomiczny. Tym razem wystawa została zorganizowana w Kawiarni Kafka w budynku Miejskiej Biblioteki Publicznej na ul. Minorytów 4 w Opolu. Tu też odbyło się spotkanie autorskie. W ramach imprezy miał premierę nowy obraz, którego tytuł stal się tytułem wystawy: "W Kafce Kawka na wystawce". Starym zwyczajem zostały przeprowadzone konkursy, w których można było wygrać prace autora. Nie zabrakło również autorskich piosenek na wokal i gitarę. Całość dopełniła prezentacja artystycznego bloga stając się znakomitym pretekstem do zaproszenia aby podyskutować na poruszane tematy w pokazywanych dziełach.

W plakacie informującym o tym artystycznym wydarzeniu został wykorzystany jak zazwyczaj motyw z najnowszego obrazu, zaprezentowanego publicznie po raz pierwszy w Kawiarni Kafka. Tytuł nowej pracy i tym razem by inspirowany miejscem jego wystawienia jak przy poprzedniej wystawie.

Różowe okulary pozwalają nabrać bardziej optymistycznego spojrzenia na naszą, opolską, trudną, szarą codzienność
Wyciągnięcie niektórych dźwięków wymusza odpowiedniej pracy mięśniami ust. Wymaga to trochę wysiłku, ale myślę, że się udało.
Dobre wykonanie piosenki nie obejdzie się bez odpowiedniego się wczucia, tym bardziej gdy jest własnego autorstwa.
Uczestnicy spotkania stali się w pewnym momencie aktorami w wspólnej grze..
Konkursy powodowały wzajemne komunikowanie się między uczestnikami, aby znaleźć właściwe odpowiedzi na zadane pytania.
No i w końcu kawka została zaproszona na spacer na czerwonej tasiemkowej smyczy.
Ptaki lubią fruwać, ale jak się okazuje mogą też jeździć na wrotkach.
Pani Zofia ujarzmia kawkę podczas happeningu na spotkaniu autorskim w Kafce.
No i stało się. Pani Zofia zaprzyjaźniła się z kawką.
Między piosenkami dobrze było zrobić łyk dużej kawy.
Szczęśliwy uśmiech kogoś kto odgadł zagadkę.
Odbiór prac wywoływał u niektórych uczestników dosyć mocne emocje.
Przyszedł czas na rozdanie nagród. Były to prace autora wystawy zgodnie z obietnicą. Budziły zrozumiałą ciekawość u uczestników imprezy zastanawiających się co przedstawiają.
Piosenki posypały się jak prezenty z worka Świętego Mikołaja. Tematy piosenek uzupełniały się jak zwykle z tematami obrazów.
Nie obeszło się bez prezentacji artystycznego blogu Cezarego Marka z internetu przy pomocy rzutnika.
Prezentacja portfolio na blogu artystycznym pozwoliło pokazać o wiele szersze spektrum działalności autora wystawy.
Sporo uczestników imprezy dotrwało jednak do końca choć trwała dwie godziny.
Ptak robiący za kawkę w Kafce na wystawce trzymał się dzielnie pilnując dużą filiżankę z kawą małą czarną inaczej zdrobniale kawką.

Inna wystawa: Malarstwo Cezarego Marka w Herbaciarni Jasminum

środa, 15 października 2014

To nie temat o depilacji owłosienia anioła

Mistyczne zagadnienia potrafią budzić czasem prozaiczne dylematy. Już w średniowieczu teolodzy, myśliciele kościoła zastanawiali się ile aniołów zmieści się na końcu igły, a mnie zaintrygowało czy anioł może mieć owłosienie jako istota łącząca świat żywych z boskim światem bytów duchowych. Dla ścisłości nie mam na myśli bynajmniej o dorodnych włosach blondynki o boskich kształtach godnych anioła czy może właśnie anielicy?
Owłosienie Anioła
Podłoże: gruntowany karton
Technika: akryl
Rozmiar: 100x70 cm,
Rok powstania: 1997
Ile tak naprawdę wiemy o takiej istocie? Czy spotkaliście już kiedyś Anioła? A może spotkaliście tylko o tym do dziś nie wiecie polegając na panujących stereotypach. A ile razy się mówi o aniele stróżu, gdy uda nam się ustrzec jakiegoś nieszczęścia, i nie chodzi tu o dozorcę osiedlowego bloku z popularnego kiedyś serialu “Alternatywy 4”. Często się też stwierdza, że ktoś ma anielską cierpliwość albo jest grzeczny jak aniołek. Nie mniej myślimy wówczas o aniele jako kategorii naszej osobowości gdy przeciwstawiamy go wewnętrznemu demonowi, który w nas gdzieś tam drzemie. Zmagamy się z naszym „negatywnym ja” na korzyść naszego „pozytywnego ja” niemal na codzień. Jest to na pewno aspekt duchowy anioła, ale co z jego aspektem cielesnym? Skoro jest kimś za światów i dotyczy ducha to jak go zobaczyć? No mnie jak do tej pory nie udało się jednak ujrzeć skrzydlatego posłańca Boga z mitycznego nieba. Aby go sobie zwizualizować muszę się posiłkować wyobrażeniami tej niezwykłej postaci z różnego rodzaju rycin, ilustracji, obrazów oraz filmów. Typowy anioł mimo, że powinien być aseksualny inaczej bezpłciowy przypomina długowłosą kobietę ze skrzydłami, najlepiej blondynkę o doskonałych kształtach, często też
nawiązuje do postaci transwestytycznego mężczyzny o długich lokowatych jasnych włosach. Skoro ma tak okazałą fryzurę i nie jest ani kobietą ani mężczyzną to czy może mieć zarost? Takie prozaiczne, przyziemne pytanie, ale jednak tym bardziej intrygujące na wzór średniowiecznych, teologicznych dylematów może wywołać zapewne ożywioną dyskusję. I kogo tu spytać i poprosić o prawidłową odpowiedź? Niebiańskiego fryzjera kosmetyka pracującym w rajskim SPA? Tylko czy taki istnieje i gdzie go szukać? Skoro może mieć anioł zarost nie mając organów ani męskich ani żeńskich to czy możemy go posądzić o to, że jest ofiarą budzącej postrach wśród Chrześcijan obecnie popularnej ideologii Gender? Według dotychczasowych obowiązujących wyjaśnień brak zdeklarowanej płci jest wynikiem doskonałej uwolnionej od cielesności boskiej miłości. Brzmi to trochę jakby teoria stworzona przez transgeniczną mniejszość aby uzasadnić swoje miejsce wśród zdeklarowanej płciowo większości o bardzo konserwatywnych przekonaniach. Ciekawe jakie jest wasze zdanie na ten temat?


wtorek, 16 września 2014

Może to czas na zastanowienie się nad istotą istnienia czasu

Świadomość istnienia czasu w naszym życiu pozwala nam na głębszą refleksję na temat naszego bytu. To kiedy, żyjemy jak długo, w którym miejscu ma niezwykły wpływ na to jak będzie wyglądać egzystencja ludzka poszczególnego człowieka. Wpływ tych wszystkich czynników jedni nazywają przypadkiem inni nieuchronnością planów bożych, jeszcze inni przeznaczeniem, czy chociażby prawem karmy. W momencie gdy mamy bardzo sprecyzowane plany życiowe działamy jakby przy pomocy filtru w postrzeganiu tego co się wydarza wokół nas. Potrafimy wykorzystywać i tak prowokować sytuacje, aby wszelkie okoliczności doprowadziły nas do zamierzonego celu. Selekcjonujemy i przypatrujemy się pod kątem przydatności do tego co chcemy zrobić wszystkiemu temu co spostrzegamy na swojej drodze. Pozwala nam na to nasza samoświadomość naszego istnienia i innych wokół nas, jeśli ich oczywiście potrafimy dostrzec. Bo jeśli nie to tak jakby inni w ogóle nie istnieli dla nas. Ich los chociaż się toczy równolegle to mamy wrażenie jakby ich zupełnie nie było na świecie. W paradoksalny sposób zbieżność czy rozbieżność celów pozwala nam spotkać i zaistnieć w naszym życiu dosyć ściśle określonym ludziom wpisującym się w kryteria przyjętych zamierzeń przez nas do realizacji. Na pewno nie spotkamy ludzi, którzy żyli przed nami, albo się narodzą po naszej śmierci, bo takie są prawidła istoty mijającego czasu. Możemy co najwyżej korzystać z pozostawionego dorobku zazwyczaj intelektualnego po minionych pokoleniach. Ważne jest też gdzie żyjemy, bo jeśli ktoś jest dla nas bardzo odpowiedni, mamy z nim zbieżne oczekiwania, żyjąc gdzieś zupełnie na innym kontynencie będzie dla nas raczej niedostępny. Chyba, że dziwnym trafem dzięki nowoczesnej technologii jak np. Internet nawiążemy kontakt. Te rozważania nakłoniły mnie kiedyś do namalowania obrazu zatytułowanego: „Wieloczas” czy chociażby napisania wiersza: „Rozbieżność nieujarzmiona” Myślę, że są świetnym pretekstem do dyskusji na poruszany temat.
Wieloczas
Podłoże: karton
Technika: akryl/tłusty pastel
rozmiar: 60x80 cm,
Rok powstania: 1996

Czas jest chyba jednocześnie najbardziej abstrakcyjnym i rzeczywistym pojęciem w naszym życiu. Oczywiste dla nas jest, że przemija, że wytycza rytm naszego życia a jego urzeczywistnienie poprzez kalendarz w który zaglądamy niemal codziennie jest praktycznie niepodważalne. Tylko czy kalendarz, zawarte w nim cyfry i daty nie są jak najbardziej abstrakcyjnym wytworem naszego umysłu? Przecież bociany odlatujące na jesień do ciepłych krajów mimo, że robią to precyzyjnie o określonej porze co roku nie zaznaczają sobie terminu w ludzkim kalendarzu.

Rozbieżność nieujarzmiona


Mijasz mnie mijam ciebie
Mijanie godziny za godziną
 
Mijanie minuty za minutą
Sekunda, która minęła w tej sekundzie

Nanosekunda, która właśnie umknęła.


Katorgę czekania zamieniasz
w celebrację
oczekiwania nadejścia cudowności końca uciekającego czasu. Pieszcząc wskazówki rozkoszą minuty na zegarowej tarczy nieuchronności przemijania w swej rozbieżności mijamy się na drodze rozpędzonych oczekiwań.
Mijają się ludzkie istnienia, pewnie nie ominie ich harmonogram rozterek
z kalendarza dylematów.

Minąć się z powołaniem do życia wobec misji bytowych wątpliwości umierania. Spotkać się z niepewnością jutra obiecujących okazji upragnionego jakże kruchego szczęścia.

Mijasz mnie, mija bezpowrotnie okazja spotkania. Mijam ciebie, mija okazja bycia tu i teraz razem.Twoje bycie
i moje bycie gdzieś daleko flirtują
z niebytem wszechobecnego istnienia.


Cezary Marek 2014 Opole.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Projekt artystyczny pod tytułem: Z serii: Gdzie to jest…?

Fragment projektu
Przykładowe kadry zdjęć, które
brały udział w tym przedsięwzięciu
artystycznym
Autor: Cezary Marek

Podejmując się kolejnych realizacji zacząłem się z czasem zastanawiać na tym na ile to co nazywamy tradycyjnie dziełem sztuki jest nam potrzebne to przeżywania tego co się z nim wiąże. Zrodziło się też takie pytanie: Na ile oglądający współtworzy to dzieło wraz z jego autorem poprzez swój odbiór?
Od dłuższego już czasu realizuję mój projekt artystyczny zatytułowany : Gdzie to jest…? Najczęściej pojawiające się odmiany tego tytułu to są: Gdzie to jest na Opolszczyźnie? lub: Gdzie to jest w Opolu? Pewnie zapytacie się jakie jest tego przesłanie i cel bo takowy musi być jak przy każdym projekcie. Spróbuję go przybliżyć w miarę w prosty sposób i na ile potrafię zrozumiale, oczywiście jeżeli was to interesuje. Zapewne zainteresowani najbardziej będą ci, którzy wzięli w nim czynny udział próbując odgadnąć postawione pytania przy załączonych fotografiach umieszczanych systematycznie na portalach okolicznościowych. Gdy oglądamy jakieś dzieło artysty wchodzimy z nim wówczas w relacje intelektualno-emocjonalne. Następuje akcja i reakcja w wyniku, których stajemy się uczestnikiem tej sytuacji. Mechanizm ten chyba stanowi o sensie sztuki, którą świadomy twórca ciągle poszukuje. Poprzez zadawane pytania w moim przedsięwzięciu twórczym w kontekście zamieszczanych fotografii próbowałem sprawdzić czy ten mechanizm, o którym wspomniałem zadziała i okazało się, że faktycznie w wielu przypadkach tak się stało. U podstaw oczywiście stała sprowokowana ciekawość u uczestników eksperymentu. Ci którzy odgadywali zagadki często byli związani jakoś z tym miejscem, do których odnosiły się fotografie. Przywoływały one wspomnienia oraz refleksje jak i emocje. Dokładnie tak jak dzieje się przy odbiorze tradycyjnego dzieła sztuki. Tylko w tym przypadku dzieło sztuki zastępują zdjęcia wraz z postawionymi pytaniami i to zdjęcia umieszczone nie w tradycyjnej galerii na ścianach, ale na portalach społecznościowych, co też nadaje kontekst sytuacji. Starałem się w ten sposób odtworzyć cały proces bez udziału tradycyjnych środków. Pozwoliło mi to zrozumieć bardziej na ile pewne procesy myślowo-emocjonalne u odbiorcy są uniwersalne bez względu na obiekt czy jest to dzieło sztuki czy nie, bez względu na to czy jest to galeria czy inna przestrzeń komunikacji medialnej. Pozwoliło mi to stworzyć grunt do stawiania następnych pytań w nowym kontekście odnoszące się do tworzenia i współtworzenia z odbiorcą estetycznej przestrzeni i jej przeżywania.

wtorek, 8 lipca 2014

Piękno brzydoty albo brzydota piękna albo jeszcze inaczej

Malując ten obraz zastanawiałem nad dostrzeganiem piękna zwłaszcza tam gdzie opinia na jego temat jest bardzo dyskusyjna. Co dziś jest tak naprawdę piękne, a co nie, nie jest łatwe do określenia. Żyjemy w czasach gdy już dawno przestały obowiązywać XIX-wieczne kanony piękna jeśli chodzi o sztukę i jego postrzeganie w ogóle. Czasy pierwszych sporów o odnajdowanie urody w tym co można uznać za brzydkie już dawno mamy za sobą. Temat na pewno szczególnie dla nas jest ważki, gdy dotyczy bezpośrednio nas samych. Aby móc normalnie funkcjonować i cieszyć się życiem z pewnością musimy za akceptować swoją urodę. Wyzwanie jest tym większe im bardziej odbiegamy od o nim ogólnie przyjętych wzorców. Szczególnie tutaj chyba ważne są własne wyobrażenia o nas dla nas samych. To co czujemy w związku z naszym wyglądem chyba jest najbardziej fundamentalne w pozytywnym odbiorze własnego ja i świata. Ludzie akceptujący siebie, także pod tym względem, oprócz innych przymiotów ponoć częściej osiągają sukcesy.  Akceptacja siebie to po prostu wewnętrzna harmonia, równowaga, do której poprzez cały okres bytu naszego na ziemi bezustannie dążymy w sposób mniej lub bardziej świadomy. Zresztą czy można być pięknie brzydkim, albo brzydko ładnym? Zadecydować chyba musicie sami.

Dostrzec w sobie piękno

Podłoże: płótno na blejtramie
Technika: akryl/tłusty pastel
Obraz: format 50x50 cm,
Rok powstania: 2013

Chyba najfajniejszym stanem jest to, gdy się sobie bardzo podobamy, a jak już odpowiadamy panującym kanonom piękna to już w ogóle może być cudownie. Ale każdy kij ma dwa końce. Wtedy możemy być bardzo narcystyczni i pełni obaw aby nasz wizerunek nie doznał uszczerbku. Możemy wręcz cierpieć z powodu defektów jakie mogą się pojawić na naszym ciele czy to z powodu złej diety i przemiany materii, czy to z powodu zwykłego starzenia się. Najlepiej zapewne znaleźć w sobie odpowiednią równowagę między oczekiwaniami i możliwościami, umieć wypracować odpowiedni kompromis co raczej do łatwych rzeczy nie należy. Dzięki takim właściwościom naszej psychiki lekarze zajmujacy się operacjami plastycznymi mają coraz większe wzięcie.

sobota, 7 czerwca 2014

W pięć minut o logo robionym znacznie dłużej

Kiedyś będąc specjalistą od wydawnictw i wystaw w Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu zdumiałem się, że ta instytucja mając aspiracje szerokiego oddziaływania na kulturę opolską i nie tylko nie dysponuje tak podstawowym elementem Identyfikacji wizualnej jak logo. Stało się to w pewnym momencie niezwykle ważkim zadaniem, z którym trzeba było się zmierzyć. Dla mnie istotnym stało się to, aby w tej bardzo lakonicznej formie graficznej zawrzeć jak najwięcej informacji związanych z procesem tworzenia jak i odbiorem pracy artysty. Do takich założeń doszedłem w wyniku przemyśleń, czym tak naprawdę jest galeria, miejsce gdzie prezentuje się prace czy działania kreatywne ludzi zajmujących się sztuką. Atrakcyjność estetyczna znaku sama w sobie dla samej siebie nie byłaby zapewne najlepszym tutaj rozwiązaniem. Zdecydowanie powinna raczej wynikać, czy być naturalną konsekwencją przyjętych kryteriów. Tylko wtedy spełni swoją funkcję najlepiej jak to jest możliwe. Ważnym też aspektem było to, aby zachowując konwencję formy kombinowanej logo podejść nie do końca konwencjonalne. W ten sposób można przemycić bardzo ważny komunikat ciągłej świeżości w spojrzeniu, przekraczanie schematów, które jest przyczynkiem do rozwoju. Stąd nazwa galerii pojawia się pod kontem 45 stopni zamiast tylko tradycyjnie poziomo. Zatem też wprowadziłem pewną narrację, choć tego w znaku firmowym się zasadniczo nie robi. Widzimy postać artysty i zarazem odbiorcy na tle dzieła sztuki, który przekazuje energię odbieraną przez oglądającą osobę. Jednym zdaniem zastosowałem ostrożnie wielowątkowość zawartą w syntetycznej formie graficznej.
logo1
Projekt logo Galerii Sztuki Współczesnej
w Opolu. Wersja kombinowana.

Dotarcie do tych właściwych rozwiązań wymaga jednak trochę przemyśleń i poszukiwań. Nieocenioną sprawą jest robienie po drodze notatek, chociaż by tylko po to, aby na ich podstawie dochodzić do kolejnych modyfikacji.
logo2
Rozwinięta forma reklamowa podstawowej wersji logo GSW w Opolu.
Dużym wyzwaniem dla bardzo oszczędnej formy graficznej znaku jest znalezienie odpowiedniego rozwinięcia podnoszącego wizualną atrakcyjność, ale jednocześnie niezaburzającego czytelności oraz charakterystycznego  jego klimatu.

sobota, 3 maja 2014

Pójść boso z torbami i to nie pełnymi zakupów

Kto nie zna tego powiedzenia: Pójść
boso z torbami. Często przychodzi ono
nam na myśl, gdy dostajemy zewsząd
nowe rachunki do zapłacenia. To za czynsz, to za światło i inne dobra do-
czesne. Jesteśmy wręcz uwikłani
w system ciągłego płacenia. Jesteśmy
niczym trybik w machinie zarabiania
i wydawania pieniędzy. Musimy cały
czas dbać, aby nie została zachwiana równowaga między pozyskiwaniem
i wydawaniem pieniądza. To takie abc gospodarki, do którego nie trzeba ża-
dnych doktoratów i nie wiadomo, ja-
kich naukowych opracowań, aby to zro-
zumieć. Doświadczamy to, na co dzień na własnej skórze. Bardzo mnie to ciekawi, skoro jest to takie oczywiste
i proste  w swym założeniu , to, dlacze-
go rządzący wymyślają tak bzdurne
przepisy i wynikające z tego statusy
prawne jak bezrobotny bez prawa do
zasiłku? Jak taki człowiek ma funkcjo-
nować? Automatycznie skazany jest
albo na wegetację na bruku, albo do
pracy na czarno. Pewnie użyty zosta-
nie tu argument, że Państwo nie ma pieniędzy. To w takim razie pytam się
czy ktoś, kto nie ma pieniędzy funduje
sobie ogromne pensje i nagrody?
Dopuszcza do działań prowadzących
do okradania nas podatników, obywa-
teli tego kraju? Jeżeli rządzący złożyli obietnice przedwyborcze to chyba są zobowiązani do ich spełnienia, gdy już dorwali się do intratnych stanowisk. Chyba są winni to tym, dzięki którym rządzą za nasze pieniądze.
obraz1

Pójść boso z torbami
Dyptyk malarski 2014
Dwa Obrazy: format 50x50 cm
Technika: akryl na płótnie
Autor: Cezary Marek

Nie wiem jak bardzo byśmy zaklinali rzeczywistość, ale fakty zawsze pozostaną faktami. 2+2 zawsze będzie 4 bez względu nie wiem, jaką byśmy do tego dorobili ideologię. Jeśli rachunek zamyka się na minus wtedy zawsze pójdziemy boso z torbami, choć nie wiem, jakimi słowami określilibyśmy tą sytuację.
obraz2


Prace można obejrzeć na wystawie w Pub Ostrówek w Opolu. Zobacz film: http://youtu.be/nr7iVtMym18

ostrowek



czwartek, 17 kwietnia 2014

Następna dobra okazja do głębszej refleksji

satyra
Satyra świąteczna
Obraz: format a4
Technika: rysunek komputerowy
Autor: Cezary Marek
Zawsze rodzimy się z różnego rodzaju predyspozycjami. Wiele nam jest wspólnych jak chociażby właściwość oczekiwania wobec życia realizacji własnych jakiś tam aspiracji





Kolejne święta zawsze są następną okazją do jakiejś głębszej refleksji, choć mysleć powinno się zawsze. Zazwyczaj gdy sięgamy myśleniem wgłąb siebie jest to spowodowane mniej lub bardziej świadomym poszukiwaniem harmonii. Codzienność, która stawia przed nami różne wyzwania powoduje, że jesteśmy wybijani ze stanu wewnętrznej równowagi. Pojawiający się bodziec powoduje reakcję. Gdy czegoś nam brakuje, automatycznie powstaje w nas chęć zaspokojenia swoich potrzeb. Gdy coś nas boli dążymy do tego aby nas przestało boleć. Gdy czujemy niepokój robimy wszystko aby zastąpić go błogim spokojem. Podobnie w sztuce w reakcji na bodźce dostarczane przed świat zewnętrzny twórca reaguje poprzez realizacje swoich dzieł. Z jakim skutkiem danemu autorowi swoich poczynań twórczych to się udaje pokazuje potem życie. Zresztą sztuka zawsze jest formą pewnej kontestacji wobec otaczającej nas rzeczywistości. Rodzące się emocje potrzebują jak zwykle jakiegoś ujścia. Kreacja jest tu zapewne bardzo konstruktywnym rozwiązaniem choć
nie jedynym.

Inżynier emocji

Piewcy nieboskłonu gorliwością oberwali chmury uświęconego nieba.
Gradobicie zwątpienia poraniło cienkie arterie strumieni wątłej nadziei.
Nieszczery pocałunek zostawił ślad taniej szminki na ustach naiwności.
Wykrzywił grymasem twarz niezręczny uśmiech nieudanego szyderstwa.
Na wyprzedaży moralnych wartości zlicytowano resztki sumienia.

Tanie hasła zainaugurowały niedorozwój myśli intelektualnego impotenta.
Pruderia sponiewierała umęczone usta nieustającym mijaniem się z prawdą.
Droga do serc dawno zawiodła w ramiona specjalistycznej opieki kardiologa.
Doktor serce ledwo odwołał nadchodzący zawał rozszalałych uczuć.
Inżynier emocji skonstruował tabletkę natychmiastowego ukojenia.
Nie częstuj mnie swoim gniewem, właśnie nasyciłem się
resztkami niestrawionego jeszcze spokoju.

Cezary Marek 2014 Opole.

poniedziałek, 24 marca 2014

Przekaz jak najbardziej aktualny

obraz

Obraz, który już dosyć dawno namalowałem zatytułowany: Jedyna nadzieja w pracy za granicą
Malowidło w technice własnej: akryl/tłusty pastel na płycie pilśniowej o rozmiarach 
50 x 60 cm z 2007 r.
Z niepokojem zauważyłem, że moje niektóre prace stworzone przeze mnie wiele lat temu jeśli chodzi o przekaz pod względem merytorycznych treści są aktualne do dziś. Wręcz można stwierdzić, że ich aktualność się wzmacnia śledząc to co się dzieje do okoła. Wobec braku pracy i perspektyw w naszym kraju gdzie mieszkam, ruszyła kolejna fala emigracji rozpoczętej tuż po przemianach ustrojowych. Mamy tu do czynienia jak donoszą środki masowego przekazu z tak zwanym efektem domina. Ci co wyjechali wcześniej początkowo tylko, żeby zarobić i wrócić postanowili zostać za granicą. Wpływ na ich decyzje niewątpliwie miała pogarszająca się sytuacja bytowa w Polsce. To, że tam zostali spowodowało z kolei, że ściągnęli w pierwszym rzędzie swoją pozostałą rodzinę, a  następnie znajomych. Rozczarowanie naszą rzeczywistością zawarłem już w słowach piosenki napisanej w 2000 roku pod tytułem : Tu gdzie mieszkam, a także w obrazie zatytułowanym: Jedyna nadzieja w pracy za granicą. I nie są to tylko te dzieła. W 2006 roku zaprezentowałem tryptyk malarski na corocznym Salonie Jesiennym, wystawie organizowanej przez Związek Polskich Artystów Plastyków Okręg Opole w opolskiej Galerii Sztuki Współczesnej. Bezkompromisowość mojej artystycznej wypowiedzi odnośnie tego co się dzieje tu w Opolu i zarazem w Polsce spowodowała, że zostały moje obrazy ściągnięte z ekspozycji pod pretekstem, że ściana puchła w miejscu gdzie wisiały. Oczywiście śmiało można uznać to za absurd, żeby coś działo się ze ścianami gdyż budynek galerii był świeżo po remoncie. Bez inspekcji budowlanego odbioru nie możliwa by była dalsza działalność tej instytucji. Postępowanie takie niewątpliwie miało charakter cenzuralny. Podobnie też było z wystawą moich rysunków satyrycznych w Galerii na Cyplu w Opolu przy MBP, którą odwołano prawie tuż przed otwarciem, gdyż rzekomo miałem zrobić wystawę tam malarską, co było nie możliwe bo w międzyczasie otworzyłem takową w  galerii Kluczborskiego muzeum.


Tu gdzie mieszkam 

autor: Cezary Marek  2000 r. Opole

1. Szepczesz do mnie nocą Gdy kolejny minął dzień
    Z mocą wiary w siły swe.
    Po co chcesz pocieszać mnie? O co tak naprawdę walczyć
    Nadal bez ustanku chcesz?
    Kiedy słucham ciebie, Nie chcę myśleć już, że nie wiem
    jak żyć tutaj, w moim mieście
    Z swą nadzieją lepszych szans. Może stąd ucieczki wreszcie
    nadszedł ten właściwy czas.

Ref. Więc powiedz mi jak mam zmienić to
        By kolejny dzień cieszył bardziej mnie
        Więc powiedz mi jak mam zrobić krok
        By zostawić gdzieś za sobą mrok.
        Więc pomóż mi znaleźć miejsce swe
        Gdzie bezsilność nie pokona mnie
        Więc pokaż mi tą właściwą z dróg
        Którą będę pójść tak po prostu mógł.

Jestem cząstką tego wszystkiego
Chyba nie umiem wyrwać się stąd.
Chyba straciłem coś bardzo ważnego.
Chyba zrobiłem gdzieś jakiś błąd.

    Tu gdzie mieszkam nikt na nic nie czeka.
    Przyszłość cała umarła już wczoraj.
    Życie przez palce jak woda przecieka.
    Tu codzienność na niemoc jest chora.
    Tu gdzie mieszkam to moje miasto.
    Tu donikąd prowadzą ulice.
    Tu rzeczywistość czasem aż nadto
    już absurdu przekracza granice.

2. To wszystko wiem od ciebie, Że jest także inny świat.
    Ile jestem siebie wart,
    Że może cieszyć zwykły dzień, Że można coś od życia
    jeszcze w ogóle jednak chcieć.
    Mówisz do mnie nie rań, Mrokiem jasnych dni.
    Że nieraz nie unikniesz trudnych chwil.
    Nie można w smutku tkwić, bez reszty tak do końca
    W mroku pozbawionym słońca.


Piosenkę można usłyszeć w filmie z wernisażu wystawy mojego malarstwa i grafiki, który odbył się w 2010 roku w Strzelinie koło Wrocławia: http://youtu.be/zF_J4oOzLJM

sobota, 8 marca 2014

Powernisażowe refleksje


Wernisaż wystawy malarstwa pod tytułem "Dałem się wystawić"
Impreza miała miejsce w Klubie Artysty w Opolu
na Placu Teatralnym 12. Na otwarciu starym zwyczajem odbyły się konkursy z dużą dozą humoru jak to zwykle wychodzi. Nie zabrakło nagród oraz piosenek w moim wykonaniu.


Właśnie więcej niż parę dni temu otworzyłem kolejną swoją wystawę. Po wernisażu naszły mnie pewne refleksje na temat sensu organizowania takich imprez. Doszedłem do wniosku, że chyba czasem trzeba wyjść ze swojej pracowni do ludzi, no bo kiedy twórca istnieje? Chyba tylko wtedy gdy ma odbiorcę. Można oczywiście tworzyć dla siebie do tak zwanej przysłowiowej szuflady, tylko że wtedy nie istnieje się dla innych ludzi. Jest się wówczas bytem dla samego siebie. Jedni będą widzieć w tym egoizm, jeszcze inni ucieczkę przed światem w obawie przed odrzuceniem, a jeszcze inni brak zrozumienia, że człowiek jest jednostką społeczną i realizuje się poprzez funkcjonowanie w grupie. W dzisiej- szych czasach wystawa jak wszystko wskazuje powinna mieć cechy działań marketingowych w momencie gdy przyjrzymy się obecnemu statusowi artysty. Dziś tworzący człowiek musi walczyć niejednokrotnie o przetrwanie. Wystawa to nie tylko dostarczanie kulturalnych rozrywek lokalnej społeczności, to także akcja promocyjna gdy wszystko jest dziś towarem, nawet sztuka, a twórca żeby przeżyć musi imać się różnych sposobów docierania do odbiorcy. Sprawa jest tym bardziej ważka, gdy zauważymy jak nasze państwo coraz mniej wspiera nas obywateli w różnych aspektach życia w tym i w kulturze. Artyści jak i inne grupy społeczne są skazani coraz bardziej na samych siebie. Wobec tego organizowanie wystaw nabiera w naszej polskiej rzeczywistości zupełnie nowego wymiaru. Wystawa staje się swego rodzaju formą poszukiwania rynku na swoje produkty. Wtedy szuka się różnych sprzymierzeńców w swoim działaniu jak np. kawiarnie, kluby i tym podobne miejsca. Uatrakcyjniając właścicielom tych przybytków wnętrza tego typu działaniami zwiększa się ich atrakcyjność w oczach klientów. Powstaje wówczas jak się okazuje zbieżność interesów. Teraz tylko pytanie kto na tym najlepiej wychodzi? Zapewne nasze państwo bo znowu obywatel sam zmuszony jest rozwiązać swoje problemy i rządzący mają kolejny problem z głowy. Tylko teraz pytanie po co my ich wybieraliśmy do władz i za co biorą wobec tego pieniądze?

plakat

środa, 5 lutego 2014

Brak konsekwencji też ma swoje konsekwencje

1
Lekcja opanowania
Obraz: płótno 50 x 50 cm
Technika: akryl/tłusty pastel
Autor: Cezary Marek 2014

Bywa tak, że mamy do czynienia z sytuacjami,
które powodują u nas  ogromne pobudzenie emocjonalne, graniczące z najwyższym

stopniem agresji w skrajnych sytuacjach. 
Jesteśmy czasem zmuszeni do trzymania 
mimo wszystko nerwów na wodzy. Sposób
w jaki potrafimy pracować z emocjami  jednak determinuje to jak będzie wyglądało nasze całe życie. 
To one mają niewątpliwie wpływ na to jak postrzegamy rzeczywistość. Swoistym 
dopełnieniem poniższego wiersza jest ten 
powyżej obraz jeśli chodzi o omawiany temat. 



I znów przyszedł czas na kolejny wiersz.Tym razem jest to refleksja
o emocjach i związanych z tym pragnieniach, które w zderzeniu z otaczającym nas światem realizujemy mniej lub bardziej udolnie. Nasze oczekiwania powodują określone emocje. I tu pojawia się pytanie na ile potrafimy nad nimi zapanować oraz zamienić je w konstruktywne działanie, a na ile nie? Idąc swoją obraną drogą zmierzamy zawsze w jakimś kierunku. Powinniśmy tutaj raczej pamiętać, że wszelkie konsekwencje naszych poczynań będziemy zbierać zazwyczaj sami. Jest to stara prawda i jak pokazuje życie zawsze aktualna. Nawet jeżeli nie obierzemy żadnej drogi zdając się na los to też zbierzemy tego owoce. Oczywistości pewnych prawd dochodzą do naszej świadomości zazwyczaj w momencie gdy ich doświadczamy bezpośrednio w praktyce. Gdy nabieramy powoli doświadczenia staje się one dla nas
z czasem ogromną wartością pod warunkiem gdy jesteśmy go odpowiednio świadomi.
Pejzaż emocji serca

Pozostawiona niedopita kawa dawno ostygła.
Ostygły przy niej pierwsze myśli gorące schłodzone
rozczarowaniem niespełnionych oczekiwań.
Impuls istnienia wyładował się amplitudą
egzystencjalnych zakłóceń.
Zimna logika upływu pustych dni nie umiała
ustąpić miejsca elektryzującej nieprzewidywalności.
Beznamiętnie opierała się w teraźniejszości
upragnionym porywom gorących zaskoczeń
niekonsekwencji jutra.
Tęsknota za ucieczką przed nieuchronnością
nieuchronności wydaje się tak nieuchronna.

Spójrz jak pejzaż emocji serca namalowany przez
prozę życia mieni się feerią odcieni uczuć.
Emanuje rytmem kompozycyjnie
uzasadnionych uderzeń.
Uderzeń tak konsekwentnych,
aż bolących w swej oczywistości.


Autor: Cezary Marek 2014 Opole


sobota, 11 stycznia 2014

No to karnawał
nam trwa...

obraz1
Karnawałowo odlotowo 
Obraz: płótno 50x50 cm
Technika: akryl/tłusty pastel
Autor: Cezary Marek 2014
W pracy tej zawarłem pewną ekspresję emocji jakie towarzyszą tego typu imprezom. Starałem się poprzez stylistyczne, bardzo sugestywne przetworzenie postaci oddać w jak najbardziej skrótowy sposób klimat karnawału.










Z tego co widać na dobre trwa nam karnawał. Ciekawe ilu z was obchodzi tą tradycję. Pewnie wśród vipów oraz celebrytów jest to okres imprez, na których trzeba się pojawić, aby dbać
o swój wizerunek i interes. Zazwyczaj uchodzi to za naturalne środowisko funkcjonowania ludzi z "wielkiego świata".  Zarazem stanowi to również znakomitą okazję dla dyskotek oraz nocnych klubów, aby pod pretekstem karnawału zapraszać klientów na swe imprezy. W końcu z tego one żyją. Domówki chyba raczej rzadko się zdarzają w tym specyficznym okresie, kiedy spragnieni dobrej zabawy zwykle dekorujemy pomieszczenia, a siebie przebieramy w stylu karnawałowym. Czasem, w swojej pracowni zdarzało mi się organizować przebierane bale,
z konfetti i balonikami, ale to miało charakter sporadyczny. Dziś kwestia przebieranych imprez jest bardzo drażliwa  w czasach gdy z każdej strony straszeni jesteśmy pojęciami typu gender czy transwestytyzm :). Myślę, że w każdym razie jest co wspominać.  Patrząc z perspektywy  czasu dochodzę do wniosku, że zabawa była wówczas niezła, o czym przypominają mi pamiątkowe zdjęcia: Karnawał w pracowni Galerius 2005

piątek, 3 stycznia 2014

Słoneczność słońca, czyli
o konfrontacji wyobrażeń
z rzeczywistością

plakat1
plakat2
Słoneczność słońca 
wersja pomarańczowa i w fiolecie.
Technika: grafika komputerowa
Autor: Cezary Marek 2013
Jest to przykład prac o rozmiarach zbliżonych do b2 gdzie budulcem układu kompozycyjnego jest zestaw słów: słoneczność słońca. Przy pomocy rozwiązań typowo typograficznych został uzyskany widoczny w grafikach bardzo realistyczny widok odbijającego się 
w wodzie słońca.


Próbujemy czasem słowem zaklinać rzeczywistość udając np. że mamy za oknem zimę i mimo, że w kalendarzu wszystko się zgadza to to co widzimy wygląda jak prawdziwa wiosna. Wobec tego nie wiadomo czy się z tego cieszyć czy nie. Jedni w tym upatrują anomalię pogodową, która może nam zwiastować np. koniec świata, a inni cieszą się, że jest tak ciepło, bo zaoszczędzą na wielu rzeczach jak np. wymiana opon letnich na zimowe w swoich autach. Nasza często życzeniowość w stosunku do otaczającego nas świata powoduje, że nie widzimy wielu rzeczy, ale w tym przypadku nie da się tego nie zauważyć, że nasza tradycyjna polska zima w tym roku jest zupełnie inna. Sytuacja ta znakomicie uświadamia nam, że może mamy wpływ na nasze życie w dużym stopniu, ale na pewne, istotne sprawy raczej zdecydowanie nie. Siły przyrody wydają się być od nas zupełnie niezależne i za nic mają nasze wyobrażenia, oczekiwania oraz osądy o tym jak ma wyglądać nas otaczający świat. Może pojawią się tu głosy, że jak to nie, przecież to ewidentny wynik działalności człowieka. Emitowany dwutlenek węgla przez przemysł do atmosfery powoduje ocieplanie klimatu przyczyniając się do braku mroźnej w Polsce zimy. Może jest to jakiś argument, ale czy słuszny do końca skoro w tamtym roku zima trwała długo i nie chciała prawie do maja ustąpić miejsca wiośnie? Na pewno ten temat można drążyć w nieskończoność oczywiście nie tylko w odniesieniu do pogody i pory roku za oknem. Konfrontacja ludzkich wyobrażeń oraz oczekiwań z rzeczywistością jest zagadnieniem o wiele szerszym, towarzyszącym chyba człowiekowi odkąd zaczął się zastanawiać na istotą oraz sensem swego istnienia. Pewnie jeszcze długo będziemy się nad tym zastanawiać i dawać różne propozycje odpowiedzi w zależności od czasów w jakich żyliśmy, żyjemy, a także będziemy żyć.

Popularne posty