sobota, 7 czerwca 2014

W pięć minut o logo robionym znacznie dłużej

Kiedyś będąc specjalistą od wydawnictw i wystaw w Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu zdumiałem się, że ta instytucja mając aspiracje szerokiego oddziaływania na kulturę opolską i nie tylko nie dysponuje tak podstawowym elementem Identyfikacji wizualnej jak logo. Stało się to w pewnym momencie niezwykle ważkim zadaniem, z którym trzeba było się zmierzyć. Dla mnie istotnym stało się to, aby w tej bardzo lakonicznej formie graficznej zawrzeć jak najwięcej informacji związanych z procesem tworzenia jak i odbiorem pracy artysty. Do takich założeń doszedłem w wyniku przemyśleń, czym tak naprawdę jest galeria, miejsce gdzie prezentuje się prace czy działania kreatywne ludzi zajmujących się sztuką. Atrakcyjność estetyczna znaku sama w sobie dla samej siebie nie byłaby zapewne najlepszym tutaj rozwiązaniem. Zdecydowanie powinna raczej wynikać, czy być naturalną konsekwencją przyjętych kryteriów. Tylko wtedy spełni swoją funkcję najlepiej jak to jest możliwe. Ważnym też aspektem było to, aby zachowując konwencję formy kombinowanej logo podejść nie do końca konwencjonalne. W ten sposób można przemycić bardzo ważny komunikat ciągłej świeżości w spojrzeniu, przekraczanie schematów, które jest przyczynkiem do rozwoju. Stąd nazwa galerii pojawia się pod kontem 45 stopni zamiast tylko tradycyjnie poziomo. Zatem też wprowadziłem pewną narrację, choć tego w znaku firmowym się zasadniczo nie robi. Widzimy postać artysty i zarazem odbiorcy na tle dzieła sztuki, który przekazuje energię odbieraną przez oglądającą osobę. Jednym zdaniem zastosowałem ostrożnie wielowątkowość zawartą w syntetycznej formie graficznej.
logo1
Projekt logo Galerii Sztuki Współczesnej
w Opolu. Wersja kombinowana.

Dotarcie do tych właściwych rozwiązań wymaga jednak trochę przemyśleń i poszukiwań. Nieocenioną sprawą jest robienie po drodze notatek, chociaż by tylko po to, aby na ich podstawie dochodzić do kolejnych modyfikacji.
logo2
Rozwinięta forma reklamowa podstawowej wersji logo GSW w Opolu.
Dużym wyzwaniem dla bardzo oszczędnej formy graficznej znaku jest znalezienie odpowiedniego rozwinięcia podnoszącego wizualną atrakcyjność, ale jednocześnie niezaburzającego czytelności oraz charakterystycznego  jego klimatu.

sobota, 3 maja 2014

Pójść boso z torbami i to nie pełnymi zakupów

Kto nie zna tego powiedzenia: Pójść
boso z torbami. Często przychodzi ono
nam na myśl, gdy dostajemy zewsząd
nowe rachunki do zapłacenia. To za czynsz, to za światło i inne dobra do-
czesne. Jesteśmy wręcz uwikłani
w system ciągłego płacenia. Jesteśmy
niczym trybik w machinie zarabiania
i wydawania pieniędzy. Musimy cały
czas dbać, aby nie została zachwiana równowaga między pozyskiwaniem
i wydawaniem pieniądza. To takie abc gospodarki, do którego nie trzeba ża-
dnych doktoratów i nie wiadomo, ja-
kich naukowych opracowań, aby to zro-
zumieć. Doświadczamy to, na co dzień na własnej skórze. Bardzo mnie to ciekawi, skoro jest to takie oczywiste
i proste  w swym założeniu , to, dlacze-
go rządzący wymyślają tak bzdurne
przepisy i wynikające z tego statusy
prawne jak bezrobotny bez prawa do
zasiłku? Jak taki człowiek ma funkcjo-
nować? Automatycznie skazany jest
albo na wegetację na bruku, albo do
pracy na czarno. Pewnie użyty zosta-
nie tu argument, że Państwo nie ma pieniędzy. To w takim razie pytam się
czy ktoś, kto nie ma pieniędzy funduje
sobie ogromne pensje i nagrody?
Dopuszcza do działań prowadzących
do okradania nas podatników, obywa-
teli tego kraju? Jeżeli rządzący złożyli obietnice przedwyborcze to chyba są zobowiązani do ich spełnienia, gdy już dorwali się do intratnych stanowisk. Chyba są winni to tym, dzięki którym rządzą za nasze pieniądze.
obraz1

Pójść boso z torbami
Dyptyk malarski 2014
Dwa Obrazy: format 50x50 cm
Technika: akryl na płótnie
Autor: Cezary Marek

Nie wiem jak bardzo byśmy zaklinali rzeczywistość, ale fakty zawsze pozostaną faktami. 2+2 zawsze będzie 4 bez względu nie wiem, jaką byśmy do tego dorobili ideologię. Jeśli rachunek zamyka się na minus wtedy zawsze pójdziemy boso z torbami, choć nie wiem, jakimi słowami określilibyśmy tą sytuację.
obraz2


Prace można obejrzeć na wystawie w Pub Ostrówek w Opolu. Zobacz film: http://youtu.be/nr7iVtMym18

ostrowek



czwartek, 17 kwietnia 2014

Następna dobra okazja do głębszej refleksji

satyra
Satyra świąteczna
Obraz: format a4
Technika: rysunek komputerowy
Autor: Cezary Marek
Zawsze rodzimy się z różnego rodzaju predyspozycjami. Wiele nam jest wspólnych jak chociażby właściwość oczekiwania wobec życia realizacji własnych jakiś tam aspiracji





Kolejne święta zawsze są następną okazją do jakiejś głębszej refleksji, choć mysleć powinno się zawsze. Zazwyczaj gdy sięgamy myśleniem wgłąb siebie jest to spowodowane mniej lub bardziej świadomym poszukiwaniem harmonii. Codzienność, która stawia przed nami różne wyzwania powoduje, że jesteśmy wybijani ze stanu wewnętrznej równowagi. Pojawiający się bodziec powoduje reakcję. Gdy czegoś nam brakuje, automatycznie powstaje w nas chęć zaspokojenia swoich potrzeb. Gdy coś nas boli dążymy do tego aby nas przestało boleć. Gdy czujemy niepokój robimy wszystko aby zastąpić go błogim spokojem. Podobnie w sztuce w reakcji na bodźce dostarczane przed świat zewnętrzny twórca reaguje poprzez realizacje swoich dzieł. Z jakim skutkiem danemu autorowi swoich poczynań twórczych to się udaje pokazuje potem życie. Zresztą sztuka zawsze jest formą pewnej kontestacji wobec otaczającej nas rzeczywistości. Rodzące się emocje potrzebują jak zwykle jakiegoś ujścia. Kreacja jest tu zapewne bardzo konstruktywnym rozwiązaniem choć
nie jedynym.

Inżynier emocji

Piewcy nieboskłonu gorliwością oberwali chmury uświęconego nieba.
Gradobicie zwątpienia poraniło cienkie arterie strumieni wątłej nadziei.
Nieszczery pocałunek zostawił ślad taniej szminki na ustach naiwności.
Wykrzywił grymasem twarz niezręczny uśmiech nieudanego szyderstwa.
Na wyprzedaży moralnych wartości zlicytowano resztki sumienia.

Tanie hasła zainaugurowały niedorozwój myśli intelektualnego impotenta.
Pruderia sponiewierała umęczone usta nieustającym mijaniem się z prawdą.
Droga do serc dawno zawiodła w ramiona specjalistycznej opieki kardiologa.
Doktor serce ledwo odwołał nadchodzący zawał rozszalałych uczuć.
Inżynier emocji skonstruował tabletkę natychmiastowego ukojenia.
Nie częstuj mnie swoim gniewem, właśnie nasyciłem się
resztkami niestrawionego jeszcze spokoju.

Cezary Marek 2014 Opole.

poniedziałek, 24 marca 2014

Przekaz jak najbardziej aktualny

obraz

Obraz, który już dosyć dawno namalowałem zatytułowany: Jedyna nadzieja w pracy za granicą
Malowidło w technice własnej: akryl/tłusty pastel na płycie pilśniowej o rozmiarach 
50 x 60 cm z 2007 r.
Z niepokojem zauważyłem, że moje niektóre prace stworzone przeze mnie wiele lat temu jeśli chodzi o przekaz pod względem merytorycznych treści są aktualne do dziś. Wręcz można stwierdzić, że ich aktualność się wzmacnia śledząc to co się dzieje do okoła. Wobec braku pracy i perspektyw w naszym kraju gdzie mieszkam, ruszyła kolejna fala emigracji rozpoczętej tuż po przemianach ustrojowych. Mamy tu do czynienia jak donoszą środki masowego przekazu z tak zwanym efektem domina. Ci co wyjechali wcześniej początkowo tylko, żeby zarobić i wrócić postanowili zostać za granicą. Wpływ na ich decyzje niewątpliwie miała pogarszająca się sytuacja bytowa w Polsce. To, że tam zostali spowodowało z kolei, że ściągnęli w pierwszym rzędzie swoją pozostałą rodzinę, a  następnie znajomych. Rozczarowanie naszą rzeczywistością zawarłem już w słowach piosenki napisanej w 2000 roku pod tytułem : Tu gdzie mieszkam, a także w obrazie zatytułowanym: Jedyna nadzieja w pracy za granicą. I nie są to tylko te dzieła. W 2006 roku zaprezentowałem tryptyk malarski na corocznym Salonie Jesiennym, wystawie organizowanej przez Związek Polskich Artystów Plastyków Okręg Opole w opolskiej Galerii Sztuki Współczesnej. Bezkompromisowość mojej artystycznej wypowiedzi odnośnie tego co się dzieje tu w Opolu i zarazem w Polsce spowodowała, że zostały moje obrazy ściągnięte z ekspozycji pod pretekstem, że ściana puchła w miejscu gdzie wisiały. Oczywiście śmiało można uznać to za absurd, żeby coś działo się ze ścianami gdyż budynek galerii był świeżo po remoncie. Bez inspekcji budowlanego odbioru nie możliwa by była dalsza działalność tej instytucji. Postępowanie takie niewątpliwie miało charakter cenzuralny. Podobnie też było z wystawą moich rysunków satyrycznych w Galerii na Cyplu w Opolu przy MBP, którą odwołano prawie tuż przed otwarciem, gdyż rzekomo miałem zrobić wystawę tam malarską, co było nie możliwe bo w międzyczasie otworzyłem takową w  galerii Kluczborskiego muzeum.


Tu gdzie mieszkam 

autor: Cezary Marek  2000 r. Opole

1. Szepczesz do mnie nocą Gdy kolejny minął dzień
    Z mocą wiary w siły swe.
    Po co chcesz pocieszać mnie? O co tak naprawdę walczyć
    Nadal bez ustanku chcesz?
    Kiedy słucham ciebie, Nie chcę myśleć już, że nie wiem
    jak żyć tutaj, w moim mieście
    Z swą nadzieją lepszych szans. Może stąd ucieczki wreszcie
    nadszedł ten właściwy czas.

Ref. Więc powiedz mi jak mam zmienić to
        By kolejny dzień cieszył bardziej mnie
        Więc powiedz mi jak mam zrobić krok
        By zostawić gdzieś za sobą mrok.
        Więc pomóż mi znaleźć miejsce swe
        Gdzie bezsilność nie pokona mnie
        Więc pokaż mi tą właściwą z dróg
        Którą będę pójść tak po prostu mógł.

Jestem cząstką tego wszystkiego
Chyba nie umiem wyrwać się stąd.
Chyba straciłem coś bardzo ważnego.
Chyba zrobiłem gdzieś jakiś błąd.

    Tu gdzie mieszkam nikt na nic nie czeka.
    Przyszłość cała umarła już wczoraj.
    Życie przez palce jak woda przecieka.
    Tu codzienność na niemoc jest chora.
    Tu gdzie mieszkam to moje miasto.
    Tu donikąd prowadzą ulice.
    Tu rzeczywistość czasem aż nadto
    już absurdu przekracza granice.

2. To wszystko wiem od ciebie, Że jest także inny świat.
    Ile jestem siebie wart,
    Że może cieszyć zwykły dzień, Że można coś od życia
    jeszcze w ogóle jednak chcieć.
    Mówisz do mnie nie rań, Mrokiem jasnych dni.
    Że nieraz nie unikniesz trudnych chwil.
    Nie można w smutku tkwić, bez reszty tak do końca
    W mroku pozbawionym słońca.


Piosenkę można usłyszeć w filmie z wernisażu wystawy mojego malarstwa i grafiki, który odbył się w 2010 roku w Strzelinie koło Wrocławia: http://youtu.be/zF_J4oOzLJM

sobota, 8 marca 2014

Powernisażowe refleksje


Wernisaż wystawy malarstwa pod tytułem "Dałem się wystawić"
Impreza miała miejsce w Klubie Artysty w Opolu
na Placu Teatralnym 12. Na otwarciu starym zwyczajem odbyły się konkursy z dużą dozą humoru jak to zwykle wychodzi. Nie zabrakło nagród oraz piosenek w moim wykonaniu.


Właśnie więcej niż parę dni temu otworzyłem kolejną swoją wystawę. Po wernisażu naszły mnie pewne refleksje na temat sensu organizowania takich imprez. Doszedłem do wniosku, że chyba czasem trzeba wyjść ze swojej pracowni do ludzi, no bo kiedy twórca istnieje? Chyba tylko wtedy gdy ma odbiorcę. Można oczywiście tworzyć dla siebie do tak zwanej przysłowiowej szuflady, tylko że wtedy nie istnieje się dla innych ludzi. Jest się wówczas bytem dla samego siebie. Jedni będą widzieć w tym egoizm, jeszcze inni ucieczkę przed światem w obawie przed odrzuceniem, a jeszcze inni brak zrozumienia, że człowiek jest jednostką społeczną i realizuje się poprzez funkcjonowanie w grupie. W dzisiej- szych czasach wystawa jak wszystko wskazuje powinna mieć cechy działań marketingowych w momencie gdy przyjrzymy się obecnemu statusowi artysty. Dziś tworzący człowiek musi walczyć niejednokrotnie o przetrwanie. Wystawa to nie tylko dostarczanie kulturalnych rozrywek lokalnej społeczności, to także akcja promocyjna gdy wszystko jest dziś towarem, nawet sztuka, a twórca żeby przeżyć musi imać się różnych sposobów docierania do odbiorcy. Sprawa jest tym bardziej ważka, gdy zauważymy jak nasze państwo coraz mniej wspiera nas obywateli w różnych aspektach życia w tym i w kulturze. Artyści jak i inne grupy społeczne są skazani coraz bardziej na samych siebie. Wobec tego organizowanie wystaw nabiera w naszej polskiej rzeczywistości zupełnie nowego wymiaru. Wystawa staje się swego rodzaju formą poszukiwania rynku na swoje produkty. Wtedy szuka się różnych sprzymierzeńców w swoim działaniu jak np. kawiarnie, kluby i tym podobne miejsca. Uatrakcyjniając właścicielom tych przybytków wnętrza tego typu działaniami zwiększa się ich atrakcyjność w oczach klientów. Powstaje wówczas jak się okazuje zbieżność interesów. Teraz tylko pytanie kto na tym najlepiej wychodzi? Zapewne nasze państwo bo znowu obywatel sam zmuszony jest rozwiązać swoje problemy i rządzący mają kolejny problem z głowy. Tylko teraz pytanie po co my ich wybieraliśmy do władz i za co biorą wobec tego pieniądze?

plakat

środa, 5 lutego 2014

Brak konsekwencji też ma swoje konsekwencje

1
Lekcja opanowania
Obraz: płótno 50 x 50 cm
Technika: akryl/tłusty pastel
Autor: Cezary Marek 2014

Bywa tak, że mamy do czynienia z sytuacjami,
które powodują u nas  ogromne pobudzenie emocjonalne, graniczące z najwyższym

stopniem agresji w skrajnych sytuacjach. 
Jesteśmy czasem zmuszeni do trzymania 
mimo wszystko nerwów na wodzy. Sposób
w jaki potrafimy pracować z emocjami  jednak determinuje to jak będzie wyglądało nasze całe życie. 
To one mają niewątpliwie wpływ na to jak postrzegamy rzeczywistość. Swoistym 
dopełnieniem poniższego wiersza jest ten 
powyżej obraz jeśli chodzi o omawiany temat. 



I znów przyszedł czas na kolejny wiersz.Tym razem jest to refleksja
o emocjach i związanych z tym pragnieniach, które w zderzeniu z otaczającym nas światem realizujemy mniej lub bardziej udolnie. Nasze oczekiwania powodują określone emocje. I tu pojawia się pytanie na ile potrafimy nad nimi zapanować oraz zamienić je w konstruktywne działanie, a na ile nie? Idąc swoją obraną drogą zmierzamy zawsze w jakimś kierunku. Powinniśmy tutaj raczej pamiętać, że wszelkie konsekwencje naszych poczynań będziemy zbierać zazwyczaj sami. Jest to stara prawda i jak pokazuje życie zawsze aktualna. Nawet jeżeli nie obierzemy żadnej drogi zdając się na los to też zbierzemy tego owoce. Oczywistości pewnych prawd dochodzą do naszej świadomości zazwyczaj w momencie gdy ich doświadczamy bezpośrednio w praktyce. Gdy nabieramy powoli doświadczenia staje się one dla nas
z czasem ogromną wartością pod warunkiem gdy jesteśmy go odpowiednio świadomi.
Pejzaż emocji serca

Pozostawiona niedopita kawa dawno ostygła.
Ostygły przy niej pierwsze myśli gorące schłodzone
rozczarowaniem niespełnionych oczekiwań.
Impuls istnienia wyładował się amplitudą
egzystencjalnych zakłóceń.
Zimna logika upływu pustych dni nie umiała
ustąpić miejsca elektryzującej nieprzewidywalności.
Beznamiętnie opierała się w teraźniejszości
upragnionym porywom gorących zaskoczeń
niekonsekwencji jutra.
Tęsknota za ucieczką przed nieuchronnością
nieuchronności wydaje się tak nieuchronna.

Spójrz jak pejzaż emocji serca namalowany przez
prozę życia mieni się feerią odcieni uczuć.
Emanuje rytmem kompozycyjnie
uzasadnionych uderzeń.
Uderzeń tak konsekwentnych,
aż bolących w swej oczywistości.


Autor: Cezary Marek 2014 Opole


sobota, 11 stycznia 2014

No to karnawał
nam trwa...

obraz1
Karnawałowo odlotowo 
Obraz: płótno 50x50 cm
Technika: akryl/tłusty pastel
Autor: Cezary Marek 2014
W pracy tej zawarłem pewną ekspresję emocji jakie towarzyszą tego typu imprezom. Starałem się poprzez stylistyczne, bardzo sugestywne przetworzenie postaci oddać w jak najbardziej skrótowy sposób klimat karnawału.










Z tego co widać na dobre trwa nam karnawał. Ciekawe ilu z was obchodzi tą tradycję. Pewnie wśród vipów oraz celebrytów jest to okres imprez, na których trzeba się pojawić, aby dbać
o swój wizerunek i interes. Zazwyczaj uchodzi to za naturalne środowisko funkcjonowania ludzi z "wielkiego świata".  Zarazem stanowi to również znakomitą okazję dla dyskotek oraz nocnych klubów, aby pod pretekstem karnawału zapraszać klientów na swe imprezy. W końcu z tego one żyją. Domówki chyba raczej rzadko się zdarzają w tym specyficznym okresie, kiedy spragnieni dobrej zabawy zwykle dekorujemy pomieszczenia, a siebie przebieramy w stylu karnawałowym. Czasem, w swojej pracowni zdarzało mi się organizować przebierane bale,
z konfetti i balonikami, ale to miało charakter sporadyczny. Dziś kwestia przebieranych imprez jest bardzo drażliwa  w czasach gdy z każdej strony straszeni jesteśmy pojęciami typu gender czy transwestytyzm :). Myślę, że w każdym razie jest co wspominać.  Patrząc z perspektywy  czasu dochodzę do wniosku, że zabawa była wówczas niezła, o czym przypominają mi pamiątkowe zdjęcia: Karnawał w pracowni Galerius 2005

Popularne posty