piątek, 23 stycznia 2015

Transparentność w polityce nie jest taka sama jak w farbach


Czy spotkaliście się już kiedyś z problemem transparentności? Jest to na pewno problem natury technicznej jeśli chodzi o farby. Pewnie co niektórzy doświadczyli tego malując ściany w domu w czasie remontu, gdy to kolejny raz kładąc następną warstwę zazwyczaj taniej farby nie mogli pokryć dobrze plam i przebarwień. Wtedy cała prawda zwykle o farbie wychodzi na jaw. Podobnie jak po wyborach np. u nas samorządowych o politykach, którzy dostali się do władzy. Ta transparentność staje się wtedy bardzo jednak problematyczna. Wszystko wtedy wydaje się jeszcze mniej przejrzyste niż w farbach, kładzionych wiele razy na ścianę. Niby reguły gry deklarowane przed wyborami wydawały się jasne, potem straciły dużo na swojej transparentności.
Ratuszowe hocki klocki
Technika: zdigitalizowana kartka
Obraz: format 21x21 cm
Autor: Cezary Marek 2010
 

Gdy mamy do czynienia z różnymi hockami klockami to trudno jest się potem połapać

sobota, 10 stycznia 2015

Praca na ten miesiąc 01.2015 r.

Puścić gluta

Technika: akryl na kartonie
Obraz: format 21x30 cm
Autor: Cezary Marek 2009

Niektóre towarzyskie gafy na pewno zyskały sobie sławę na ogromną skalę w zależności kto je popełnił i w jakich okolicznościach. Mają one różne odcienie i są popełniane także na polu zawodowym czy naukowym. Wtedy zasięg jest ich ograniczony zazwyczaj do tego środowiska, którego dotyczy. Inaczej się sprawa ma gdy popełniają je osoby bardzo znane ze świata show-biznesu czy polityki.

Gdy tak się zastanawiamy niezręczność ludzka istnieje chyba tak długo jak istnieje człowiek. Odkąd ludzie podejmują się jakiś działań zawsze okupione one są możliwością pomyłki. Jeszcze jest nie najgorzej, gdy popełniamy je na osobności, prywatnie w kameralnych warunkach. Możemy wtedy je potratować jako lekcje na własny użytek. Nikomu nie musimy się wtedy z niczego tłumaczyć. Sytuacja jest natomiast bardziej dla nas dyskomfortowa gdy pełnimy funkcje publiczne. Stajemy się osobą w tej sytuacji podlegającą niemalże długotrwałej inwigilacji. Człowiek taki jest wówczas bezustannie obserwowany. Każde jego zachowanie podlega ocenie mediów i szerokiej publiczności. Stanowi to swego rodzaju cenę za obejmowanie wysokich intratnych stanowisk lub bycia bogatym celebrytą czy gwiazdą popu rozpoznawalną na każdym kroku. Sprawa ma się natomiast inaczej gdy ktoś lubi być popularny i bogaty. Można go uważać przy takim podejściu do zagadnienia za szczęśliwca, który czuje się jak ryba w wodzie. Nie mniej sobie dobrze radzą z takimi okolicznościami ludzie, którzy zbytnio nie przejmują się tym co myślą o nich inni. Wręcz potrafią zachować ogromny dystans do medialnej krytyki.
Takim znakomitym przykładem potrafią być nasi politycy. Mimo, że dziennikarze potrafią zebrać dowody aby wydać negatywny osąd o konkretnym delikwencie potrafi on wręcz oskarżyć media o pomówienie i grozić procesem w sądzie. Gdy przyłapie się go na gorącym uczynku w zaparte utwierdza wszystkich wkoło, że to nie on, że to ktoś inny zrobił coś nagannego co najwyżej bez jego zgody wykorzystując jego rękę. Czy można to wtedy nazwać gafą? Chyba bardziej minięciem się z prawdą. Podobnie jest z obietnicami wyborczymi, które po wyborach się zazwyczaj nie spełniają, albo się spełniają nie tak jak to było przedstawiane nam wcześniej zanim oddaliśmy swój głos na kandydata. Znakomicie każdy zapewne to zna ze swojego podwórka. Trudno to wtedy nazwać niezręcznością wynikającą z niezdarności. Bardziej by się upatrywało w tym pełną premedytację. Zapewne trudniej ją dostrzec w niefortunnych wypowiedziach dla mediów lub w zachowaniu uchwyconych przypadkiem okiem kamery. Mamy wtedy znakomitą pożywkę dla różnego rodzaju internetowych memów i fotek oraz ilustracji.
Praca z poprzedniego miesiąca

sobota, 13 grudnia 2014

Praca na ten miesiąc 12.2014 r.

Świąteczność ucieleśniona

Rysunek z wolnej ręki
Technika: własna
Rozmiar: 29,7x21 cm,
Rok powstania: 2014
Święta bożonarodzeniowe to temat wyeksploatowany na wszelkie już chyba sposoby. Przeanalizowany na wszelkiego rodzaju już płaszczyznach, naukowych paranaukowych i filozoficznych. Nawet pod budką z piwem można dowiedzieć się coś na ten temat od tubylca gawędziarza z kuflandi piwem i piwem z miodem płynącej w zależności od pojemności portfela.
Dla każdego indywidualnie zapewne święta te znaczą coś odmiennego, choć wiele doświadczeń może być wspólnych. Należą do nich niewątpliwie domowe porządki, szukanie prezentów po sklepach i ubieranie choinki oraz cały zawrót głowy, który temu towarzyszy. Dla handlowców jest to gorący okres sprzedaży, podwyższonych obrotów podkręcany przy pomocy promocji powiązanej z świąteczną reklamą. Gdzie nie spojrzymy tu i ówdzie czy to w sklepie czy na ulicy jesteśmy atakowani nieskończoną ilością nachalnych Św. Mikołajów. Machają do nas choinkami, misiami pastorałami i workami pełnymi towarów, które według nich niezwłocznie powinniśmy nabyć, bo to jedyna okazja w roku, aby nie zawieść naszych bliskich. Perswazja reklamy świątecznej w tym okresie jest wręcz wszędobylska. Ma się czasem wrażenie, że nawet w domu może spod poduszki wyskoczyć, gdy się przebudzimy na czerwono ubrany krasnolud z flaszką coca-coli w ręku wymuszający na naszym sumieniu, aby chociaż jeżeli nie sobie i nie bliskim to, chociaż kupmy prezent dla jakiejś instytucji charytatywnej. Aby spędzić spokojnie święta powinniśmy to zrobić niezwłocznie nawet jak nie mamy na to kasy będąc dłuższy czas bez pracy no, bo przecież Św. Mikołaj bez prezentów nie może się obejść.
Okres zbliżających się świąt bożonarodzeniowych jak i nadchodzący sylwester to też czas wzmożonej aktywności obrońców zwierząt. Mord rytualny na bogu winnych karpiach, a także głośne wystrzały noworocznych petard i fajerwerków narażające naszych pupili na stres stają się powodem do akcji protestacyjnych organizacji, którym los innych stworzeń niż ludzkie nie jest obojętny. Jest to też znakomita okazja do wzmożonej agitacji kościelnej, starającej się jak najmocniej zaistnieć w naszym życiu politycznym i społecznym. Z ambon dowiemy się ponownie przy okazji rytuałów religijnych, które partie polityczne są słuszne i w jakich wiecach i marszach politycznych powinniśmy wziąć udział. W naszych domach pojawią się jegomoście w czarnych sutannach chodzących po tzw. Kolędzie, którym znowu nie będzie można odmówić ofiar w kopertach, za które otrzymamy zwyczajowe „Bóg zapłać” nie mając nijak możliwości tego odpisać sobie od podatku. Potem oczywiście rozpocznie się kolejny rok, i tak aż do następnych świąt o ile dożyjemy.

Praca z poprzedniego miesiąca

wtorek, 11 listopada 2014

Spotkanie autorskie w Kawiarni Kafka w Opolu

Spotkanie autorskie w ramach wystawy malarstwa 
i grafiki Cezarego Marka w Kawiarni Kafka 
w Opolu - 8 listopada 2014

I znów miejscem działań twórczych stał się punkt gastronomiczny. Tym razem wystawa została zorganizowana w Kawiarni Kafka w budynku Miejskiej Biblioteki Publicznej na ul. Minorytów 4 w Opolu. Tu też odbyło się spotkanie autorskie. W ramach imprezy miał premierę nowy obraz, którego tytuł stal się tytułem wystawy: "W Kafce Kawka na wystawce". Starym zwyczajem zostały przeprowadzone konkursy, w których można było wygrać prace autora. Nie zabrakło również autorskich piosenek na wokal i gitarę. Całość dopełniła prezentacja artystycznego bloga stając się znakomitym pretekstem do zaproszenia aby podyskutować na poruszane tematy w pokazywanych dziełach.


W plakacie informującym o tym artystycznym wydarzeniu został wykorzystany jak zazwyczaj motyw z najnowszego obrazu, zaprezentowanego publicznie po raz pierwszy w Kawiarni Kafka. Tytuł nowej pracy i tym razem by inspirowany miejscem jego wystawienia jak przy poprzedniej wystawie.

Różowe okulary pozwalają nabrać bardziej optymistycznego spojrzenia na naszą, opolską, trudną, szarą codzienność
Wyciągnięcie niektórych dźwięków wymusza odpowiedniej pracy mięśniami ust. Wymaga to trochę wysiłku, ale myślę, że się udało.
Dobre wykonanie piosenki nie obejdzie się bez odpowiedniego się wczucia, tym bardziej gdy jest własnego autorstwa.
Uczestnicy spotkania stali się w pewnym momencie aktorami w wspólnej grze..
Konkursy powodowały wzajemne komunikowanie się między uczestnikami, aby znaleźć właściwe odpowiedzi na zadane pytania.
No i w końcu kawka została zaproszona na spacer na czerwonej tasiemkowej smyczy.
Ptaki lubią fruwać, ale jak się okazuje mogą też jeździć na wrotkach.
Pani Zofia ujarzmia kawkę podczas happeningu na spotkaniu autorskim w Kafce.
No i stało się. Pani Zofia zaprzyjaźniła się z kawką.
Między piosenkami dobrze było zrobić łyk dużej kawy.
Szczęśliwy uśmiech kogoś kto odgadł zagadkę.
Odbiór prac wywoływał u niektórych uczestników dosyć mocne emocje.
Przyszedł czas na rozdanie nagród. Były to prace autora wystawy zgodnie z obietnicą. Budziły zrozumiałą ciekawość u uczestników imprezy zastanawiających się co przedstawiają.
Piosenki posypały się jak prezenty z worka Świętego Mikołaja. Tematy piosenek uzupełniały się jak zwykle z tematami obrazów.
Nie obeszło się bez prezentacji artystycznego blogu Cezarego Marka z internetu przy pomocy rzutnika.
Prezentacja portfolio na blogu artystycznym pozwoliło pokazać o wiele szersze spektrum działalności autora wystawy.
Sporo uczestników imprezy dotrwało jednak do końca choć trwała dwie godziny.
Ptak robiący za kawkę w Kafce na wystawce trzymał się dzielnie pilnując dużą filiżankę z kawą małą czarną inaczej zdrobniale kawką.

Inne wystawy:
Malarstwo Cezarego Marka w Herbaciarni Jasminum
Otwarcie wystawy w Probiernia Matecznik - Opole

środa, 15 października 2014

To nie temat o depilacji owłosienia anioła

Mistyczne zagadnienia potrafią budzić czasem prozaiczne dylematy. Już w średniowieczu teolodzy, myśliciele kościoła zastanawiali się ile aniołów zmieści się na końcu igły, a mnie zaintrygowało czy anioł może mieć owłosienie jako istota łącząca świat żywych z boskim światem bytów duchowych. Dla ścisłości nie mam na myśli bynajmniej o dorodnych włosach blondynki o boskich kształtach godnych anioła czy może właśnie anielicy?
Owłosienie Anioła
Podłoże: gruntowany karton
Technika: akryl
Rozmiar: 100x70 cm,
Rok powstania: 1997
Ile tak naprawdę wiemy o takiej istocie? Czy spotkaliście już kiedyś Anioła? A może spotkaliście tylko o tym do dziś nie wiecie polegając na panujących stereotypach. A ile razy się mówi o aniele stróżu, gdy uda nam się ustrzec jakiegoś nieszczęścia, i nie chodzi tu o dozorcę osiedlowego bloku z popularnego kiedyś serialu “Alternatywy 4”. Często się też stwierdza, że ktoś ma anielską cierpliwość albo jest grzeczny jak aniołek. Nie mniej myślimy wówczas o aniele jako kategorii naszej osobowości gdy przeciwstawiamy go wewnętrznemu demonowi, który w nas gdzieś tam drzemie. Zmagamy się z naszym „negatywnym ja” na korzyść naszego „pozytywnego ja” niemal na codzień. Jest to na pewno aspekt duchowy anioła, ale co z jego aspektem cielesnym? Skoro jest kimś za światów i dotyczy ducha to jak go zobaczyć? No mnie jak do tej pory nie udało się jednak ujrzeć skrzydlatego posłańca Boga z mitycznego nieba. Aby go sobie zwizualizować muszę się posiłkować wyobrażeniami tej niezwykłej postaci z różnego rodzaju rycin, ilustracji, obrazów oraz filmów. Typowy anioł mimo, że powinien być aseksualny inaczej bezpłciowy przypomina długowłosą kobietę ze skrzydłami, najlepiej blondynkę o doskonałych kształtach, często też
nawiązuje do postaci transwestytycznego mężczyzny o długich lokowatych jasnych włosach. Skoro ma tak okazałą fryzurę i nie jest ani kobietą ani mężczyzną to czy może mieć zarost? Takie prozaiczne, przyziemne pytanie, ale jednak tym bardziej intrygujące na wzór średniowiecznych, teologicznych dylematów może wywołać zapewne ożywioną dyskusję. I kogo tu spytać i poprosić o prawidłową odpowiedź? Niebiańskiego fryzjera kosmetyka pracującym w rajskim SPA? Tylko czy taki istnieje i gdzie go szukać? Skoro może mieć anioł zarost nie mając organów ani męskich ani żeńskich to czy możemy go posądzić o to, że jest ofiarą budzącej postrach wśród Chrześcijan obecnie popularnej ideologii Gender? Według dotychczasowych obowiązujących wyjaśnień brak zdeklarowanej płci jest wynikiem doskonałej uwolnionej od cielesności boskiej miłości. Brzmi to trochę jakby teoria stworzona przez transgeniczną mniejszość aby uzasadnić swoje miejsce wśród zdeklarowanej płciowo większości o bardzo konserwatywnych przekonaniach. Ciekawe jakie jest wasze zdanie na ten temat?


wtorek, 16 września 2014

Może to czas na zastanowienie się nad istotą istnienia czasu

Świadomość istnienia czasu w naszym życiu pozwala nam na głębszą refleksję na temat naszego bytu. To kiedy, żyjemy jak długo, w którym miejscu ma niezwykły wpływ na to jak będzie wyglądać egzystencja ludzka poszczególnego człowieka. Wpływ tych wszystkich czynników jedni nazywają przypadkiem inni nieuchronnością planów bożych, jeszcze inni przeznaczeniem, czy chociażby prawem karmy. W momencie gdy mamy bardzo sprecyzowane plany życiowe działamy jakby przy pomocy filtru w postrzeganiu tego co się wydarza wokół nas. Potrafimy wykorzystywać i tak prowokować sytuacje, aby wszelkie okoliczności doprowadziły nas do zamierzonego celu. Selekcjonujemy i przypatrujemy się pod kątem przydatności do tego co chcemy zrobić wszystkiemu temu co spostrzegamy na swojej drodze. Pozwala nam na to nasza samoświadomość naszego istnienia i innych wokół nas, jeśli ich oczywiście potrafimy dostrzec. Bo jeśli nie to tak jakby inni w ogóle nie istnieli dla nas. Ich los chociaż się toczy równolegle to mamy wrażenie jakby ich zupełnie nie było na świecie. W paradoksalny sposób zbieżność czy rozbieżność celów pozwala nam spotkać i zaistnieć w naszym życiu dosyć ściśle określonym ludziom wpisującym się w kryteria przyjętych zamierzeń przez nas do realizacji. Na pewno nie spotkamy ludzi, którzy żyli przed nami, albo się narodzą po naszej śmierci, bo takie są prawidła istoty mijającego czasu. Możemy co najwyżej korzystać z pozostawionego dorobku zazwyczaj intelektualnego po minionych pokoleniach. Ważne jest też gdzie żyjemy, bo jeśli ktoś jest dla nas bardzo odpowiedni, mamy z nim zbieżne oczekiwania, żyjąc gdzieś zupełnie na innym kontynencie będzie dla nas raczej niedostępny. Chyba, że dziwnym trafem dzięki nowoczesnej technologii jak np. Internet nawiążemy kontakt. Te rozważania nakłoniły mnie kiedyś do namalowania obrazu zatytułowanego: „Wieloczas” czy chociażby napisania wiersza: „Rozbieżność nieujarzmiona” Myślę, że są świetnym pretekstem do dyskusji na poruszany temat.
Wieloczas
Podłoże: karton
Technika: akryl/tłusty pastel
rozmiar: 60x80 cm,
Rok powstania: 1996

Czas jest chyba jednocześnie najbardziej abstrakcyjnym i rzeczywistym pojęciem w naszym życiu. Oczywiste dla nas jest, że przemija, że wytycza rytm naszego życia a jego urzeczywistnienie poprzez kalendarz w który zaglądamy niemal codziennie jest praktycznie niepodważalne. Tylko czy kalendarz, zawarte w nim cyfry i daty nie są jak najbardziej abstrakcyjnym wytworem naszego umysłu? Przecież bociany odlatujące na jesień do ciepłych krajów mimo, że robią to precyzyjnie o określonej porze co roku nie zaznaczają sobie terminu w ludzkim kalendarzu.

Rozbieżność nieujarzmiona


Mijasz mnie mijam ciebie
Mijanie godziny za godziną
 
Mijanie minuty za minutą
Sekunda, która minęła w tej sekundzie

Nanosekunda, która właśnie umknęła.


Katorgę czekania zamieniasz
w celebrację
oczekiwania nadejścia cudowności końca uciekającego czasu. Pieszcząc wskazówki rozkoszą minuty na zegarowej tarczy nieuchronności przemijania w swej rozbieżności mijamy się na drodze rozpędzonych oczekiwań.
Mijają się ludzkie istnienia, pewnie nie ominie ich harmonogram rozterek
z kalendarza dylematów.

Minąć się z powołaniem do życia wobec misji bytowych wątpliwości umierania. Spotkać się z niepewnością jutra obiecujących okazji upragnionego jakże kruchego szczęścia.

Mijasz mnie, mija bezpowrotnie okazja spotkania. Mijam ciebie, mija okazja bycia tu i teraz razem.Twoje bycie
i moje bycie gdzieś daleko flirtują
z niebytem wszechobecnego istnienia.


Cezary Marek 2014 Opole.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Projekt artystyczny pod tytułem: Z serii: Gdzie to jest…?

Fragment projektu
Przykładowe kadry zdjęć, które
brały udział w tym przedsięwzięciu
artystycznym
Autor: Cezary Marek

Podejmując się kolejnych realizacji zacząłem się z czasem zastanawiać na tym na ile to co nazywamy tradycyjnie dziełem sztuki jest nam potrzebne to przeżywania tego co się z nim wiąże. Zrodziło się też takie pytanie: Na ile oglądający współtworzy to dzieło wraz z jego autorem poprzez swój odbiór?
Od dłuższego już czasu realizuję mój projekt artystyczny zatytułowany : Gdzie to jest…? Najczęściej pojawiające się odmiany tego tytułu to są: Gdzie to jest na Opolszczyźnie? lub: Gdzie to jest w Opolu? Pewnie zapytacie się jakie jest tego przesłanie i cel bo takowy musi być jak przy każdym projekcie. Spróbuję go przybliżyć w miarę w prosty sposób i na ile potrafię zrozumiale, oczywiście jeżeli was to interesuje. Zapewne zainteresowani najbardziej będą ci, którzy wzięli w nim czynny udział próbując odgadnąć postawione pytania przy załączonych fotografiach umieszczanych systematycznie na portalach okolicznościowych. Gdy oglądamy jakieś dzieło artysty wchodzimy z nim wówczas w relacje intelektualno-emocjonalne. Następuje akcja i reakcja w wyniku, których stajemy się uczestnikiem tej sytuacji. Mechanizm ten chyba stanowi o sensie sztuki, którą świadomy twórca ciągle poszukuje. Poprzez zadawane pytania w moim przedsięwzięciu twórczym w kontekście zamieszczanych fotografii próbowałem sprawdzić czy ten mechanizm, o którym wspomniałem zadziała i okazało się, że faktycznie w wielu przypadkach tak się stało. U podstaw oczywiście stała sprowokowana ciekawość u uczestników eksperymentu. Ci którzy odgadywali zagadki często byli związani jakoś z tym miejscem, do których odnosiły się fotografie. Przywoływały one wspomnienia oraz refleksje jak i emocje. Dokładnie tak jak dzieje się przy odbiorze tradycyjnego dzieła sztuki. Tylko w tym przypadku dzieło sztuki zastępują zdjęcia wraz z postawionymi pytaniami i to zdjęcia umieszczone nie w tradycyjnej galerii na ścianach, ale na portalach społecznościowych, co też nadaje kontekst sytuacji. Starałem się w ten sposób odtworzyć cały proces bez udziału tradycyjnych środków. Pozwoliło mi to zrozumieć bardziej na ile pewne procesy myślowo-emocjonalne u odbiorcy są uniwersalne bez względu na obiekt czy jest to dzieło sztuki czy nie, bez względu na to czy jest to galeria czy inna przestrzeń komunikacji medialnej. Pozwoliło mi to stworzyć grunt do stawiania następnych pytań w nowym kontekście odnoszące się do tworzenia i współtworzenia z odbiorcą estetycznej przestrzeni i jej przeżywania.

Popularne posty