środa, 15 października 2014

To nie temat o depilacji owłosienia anioła

Mistyczne zagadnienia potrafią budzić czasem prozaiczne dylematy. Już w średniowieczu teolodzy, myśliciele kościoła zastanawiali się ile aniołów zmieści się na końcu igły, a mnie zaintrygowało czy anioł może mieć owłosienie jako istota łącząca świat żywych z boskim światem bytów duchowych. Dla ścisłości nie mam na myśli bynajmniej o dorodnych włosach blondynki o boskich kształtach godnych anioła czy może właśnie anielicy?
Owłosienie Anioła
Podłoże: gruntowany karton
Technika: akryl
Rozmiar: 100x70 cm,
Rok powstania: 1997
Ile tak naprawdę wiemy o takiej istocie? Czy spotkaliście już kiedyś Anioła? A może spotkaliście tylko o tym do dziś nie wiecie polegając na panujących stereotypach. A ile razy się mówi o aniele stróżu, gdy uda nam się ustrzec jakiegoś nieszczęścia, i nie chodzi tu o dozorcę osiedlowego bloku z popularnego kiedyś serialu “Alternatywy 4”. Często się też stwierdza, że ktoś ma anielską cierpliwość albo jest grzeczny jak aniołek. Nie mniej myślimy wówczas o aniele jako kategorii naszej osobowości gdy przeciwstawiamy go wewnętrznemu demonowi, który w nas gdzieś tam drzemie. Zmagamy się z naszym „negatywnym ja” na korzyść naszego „pozytywnego ja” niemal na codzień. Jest to na pewno aspekt duchowy anioła, ale co z jego aspektem cielesnym? Skoro jest kimś za światów i dotyczy ducha to jak go zobaczyć? No mnie jak do tej pory nie udało się jednak ujrzeć skrzydlatego posłańca Boga z mitycznego nieba. Aby go sobie zwizualizować muszę się posiłkować wyobrażeniami tej niezwykłej postaci z różnego rodzaju rycin, ilustracji, obrazów oraz filmów. Typowy anioł mimo, że powinien być aseksualny inaczej bezpłciowy przypomina długowłosą kobietę ze skrzydłami, najlepiej blondynkę o doskonałych kształtach, często też
nawiązuje do postaci transwestytycznego mężczyzny o długich lokowatych jasnych włosach. Skoro ma tak okazałą fryzurę i nie jest ani kobietą ani mężczyzną to czy może mieć zarost? Takie prozaiczne, przyziemne pytanie, ale jednak tym bardziej intrygujące na wzór średniowiecznych, teologicznych dylematów może wywołać zapewne ożywioną dyskusję. I kogo tu spytać i poprosić o prawidłową odpowiedź? Niebiańskiego fryzjera kosmetyka pracującym w rajskim SPA? Tylko czy taki istnieje i gdzie go szukać? Skoro może mieć anioł zarost nie mając organów ani męskich ani żeńskich to czy możemy go posądzić o to, że jest ofiarą budzącej postrach wśród Chrześcijan obecnie popularnej ideologii Gender? Według dotychczasowych obowiązujących wyjaśnień brak zdeklarowanej płci jest wynikiem doskonałej uwolnionej od cielesności boskiej miłości. Brzmi to trochę jakby teoria stworzona przez transgeniczną mniejszość aby uzasadnić swoje miejsce wśród zdeklarowanej płciowo większości o bardzo konserwatywnych przekonaniach. Ciekawe jakie jest wasze zdanie na ten temat?


wtorek, 16 września 2014

Może to czas na zastanowienie się nad istotą istnienia czasu

Świadomość istnienia czasu w naszym życiu pozwala nam na głębszą refleksję na temat naszego bytu. To kiedy, żyjemy jak długo, w którym miejscu ma niezwykły wpływ na to jak będzie wyglądać egzystencja ludzka poszczególnego człowieka. Wpływ tych wszystkich czynników jedni nazywają przypadkiem inni nieuchronnością planów bożych, jeszcze inni przeznaczeniem, czy chociażby prawem karmy. W momencie gdy mamy bardzo sprecyzowane plany życiowe działamy jakby przy pomocy filtru w postrzeganiu tego co się wydarza wokół nas. Potrafimy wykorzystywać i tak prowokować sytuacje, aby wszelkie okoliczności doprowadziły nas do zamierzonego celu. Selekcjonujemy i przypatrujemy się pod kątem przydatności do tego co chcemy zrobić wszystkiemu temu co spostrzegamy na swojej drodze. Pozwala nam na to nasza samoświadomość naszego istnienia i innych wokół nas, jeśli ich oczywiście potrafimy dostrzec. Bo jeśli nie to tak jakby inni w ogóle nie istnieli dla nas. Ich los chociaż się toczy równolegle to mamy wrażenie jakby ich zupełnie nie było na świecie. W paradoksalny sposób zbieżność czy rozbieżność celów pozwala nam spotkać i zaistnieć w naszym życiu dosyć ściśle określonym ludziom wpisującym się w kryteria przyjętych zamierzeń przez nas do realizacji. Na pewno nie spotkamy ludzi, którzy żyli przed nami, albo się narodzą po naszej śmierci, bo takie są prawidła istoty mijającego czasu. Możemy co najwyżej korzystać z pozostawionego dorobku zazwyczaj intelektualnego po minionych pokoleniach. Ważne jest też gdzie żyjemy, bo jeśli ktoś jest dla nas bardzo odpowiedni, mamy z nim zbieżne oczekiwania, żyjąc gdzieś zupełnie na innym kontynencie będzie dla nas raczej niedostępny. Chyba, że dziwnym trafem dzięki nowoczesnej technologii jak np. Internet nawiążemy kontakt. Te rozważania nakłoniły mnie kiedyś do namalowania obrazu zatytułowanego: „Wieloczas” czy chociażby napisania wiersza: „Rozbieżność nieujarzmiona” Myślę, że są świetnym pretekstem do dyskusji na poruszany temat.
Wieloczas
Podłoże: karton
Technika: akryl/tłusty pastel
rozmiar: 60x80 cm,
Rok powstania: 1996

Czas jest chyba jednocześnie najbardziej abstrakcyjnym i rzeczywistym pojęciem w naszym życiu. Oczywiste dla nas jest, że przemija, że wytycza rytm naszego życia a jego urzeczywistnienie poprzez kalendarz w który zaglądamy niemal codziennie jest praktycznie niepodważalne. Tylko czy kalendarz, zawarte w nim cyfry i daty nie są jak najbardziej abstrakcyjnym wytworem naszego umysłu? Przecież bociany odlatujące na jesień do ciepłych krajów mimo, że robią to precyzyjnie o określonej porze co roku nie zaznaczają sobie terminu w ludzkim kalendarzu.

Rozbieżność nieujarzmiona


Mijasz mnie mijam ciebie
Mijanie godziny za godziną
 
Mijanie minuty za minutą
Sekunda, która minęła w tej sekundzie

Nanosekunda, która właśnie umknęła.


Katorgę czekania zamieniasz
w celebrację
oczekiwania nadejścia cudowności końca uciekającego czasu. Pieszcząc wskazówki rozkoszą minuty na zegarowej tarczy nieuchronności przemijania w swej rozbieżności mijamy się na drodze rozpędzonych oczekiwań.
Mijają się ludzkie istnienia, pewnie nie ominie ich harmonogram rozterek
z kalendarza dylematów.

Minąć się z powołaniem do życia wobec misji bytowych wątpliwości umierania. Spotkać się z niepewnością jutra obiecujących okazji upragnionego jakże kruchego szczęścia.

Mijasz mnie, mija bezpowrotnie okazja spotkania. Mijam ciebie, mija okazja bycia tu i teraz razem.Twoje bycie
i moje bycie gdzieś daleko flirtują
z niebytem wszechobecnego istnienia.


Cezary Marek 2014 Opole.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Projekt artystyczny pod tytułem: Z serii: Gdzie to jest…?

Fragment projektu
Przykładowe kadry zdjęć, które
brały udział w tym przedsięwzięciu
artystycznym
Autor: Cezary Marek

Podejmując się kolejnych realizacji zacząłem się z czasem zastanawiać na tym na ile to co nazywamy tradycyjnie dziełem sztuki jest nam potrzebne to przeżywania tego co się z nim wiąże. Zrodziło się też takie pytanie: Na ile oglądający współtworzy to dzieło wraz z jego autorem poprzez swój odbiór?
Od dłuższego już czasu realizuję mój projekt artystyczny zatytułowany : Gdzie to jest…? Najczęściej pojawiające się odmiany tego tytułu to są: Gdzie to jest na Opolszczyźnie? lub: Gdzie to jest w Opolu? Pewnie zapytacie się jakie jest tego przesłanie i cel bo takowy musi być jak przy każdym projekcie. Spróbuję go przybliżyć w miarę w prosty sposób i na ile potrafię zrozumiale, oczywiście jeżeli was to interesuje. Zapewne zainteresowani najbardziej będą ci, którzy wzięli w nim czynny udział próbując odgadnąć postawione pytania przy załączonych fotografiach umieszczanych systematycznie na portalach okolicznościowych. Gdy oglądamy jakieś dzieło artysty wchodzimy z nim wówczas w relacje intelektualno-emocjonalne. Następuje akcja i reakcja w wyniku, których stajemy się uczestnikiem tej sytuacji. Mechanizm ten chyba stanowi o sensie sztuki, którą świadomy twórca ciągle poszukuje. Poprzez zadawane pytania w moim przedsięwzięciu twórczym w kontekście zamieszczanych fotografii próbowałem sprawdzić czy ten mechanizm, o którym wspomniałem zadziała i okazało się, że faktycznie w wielu przypadkach tak się stało. U podstaw oczywiście stała sprowokowana ciekawość u uczestników eksperymentu. Ci którzy odgadywali zagadki często byli związani jakoś z tym miejscem, do których odnosiły się fotografie. Przywoływały one wspomnienia oraz refleksje jak i emocje. Dokładnie tak jak dzieje się przy odbiorze tradycyjnego dzieła sztuki. Tylko w tym przypadku dzieło sztuki zastępują zdjęcia wraz z postawionymi pytaniami i to zdjęcia umieszczone nie w tradycyjnej galerii na ścianach, ale na portalach społecznościowych, co też nadaje kontekst sytuacji. Starałem się w ten sposób odtworzyć cały proces bez udziału tradycyjnych środków. Pozwoliło mi to zrozumieć bardziej na ile pewne procesy myślowo-emocjonalne u odbiorcy są uniwersalne bez względu na obiekt czy jest to dzieło sztuki czy nie, bez względu na to czy jest to galeria czy inna przestrzeń komunikacji medialnej. Pozwoliło mi to stworzyć grunt do stawiania następnych pytań w nowym kontekście odnoszące się do tworzenia i współtworzenia z odbiorcą estetycznej przestrzeni i jej przeżywania.

wtorek, 8 lipca 2014

Piękno brzydoty albo brzydota piękna albo jeszcze inaczej

Malując ten obraz zastanawiałem nad dostrzeganiem piękna zwłaszcza tam gdzie opinia na jego temat jest bardzo dyskusyjna. Co dziś jest tak naprawdę piękne, a co nie, nie jest łatwe do określenia. Żyjemy w czasach gdy już dawno przestały obowiązywać XIX-wieczne kanony piękna jeśli chodzi o sztukę i jego postrzeganie w ogóle. Czasy pierwszych sporów o odnajdowanie urody w tym co można uznać za brzydkie już dawno mamy za sobą. Temat na pewno szczególnie dla nas jest ważki, gdy dotyczy bezpośrednio nas samych. Aby móc normalnie funkcjonować i cieszyć się życiem z pewnością musimy za akceptować swoją urodę. Wyzwanie jest tym większe im bardziej odbiegamy od o nim ogólnie przyjętych wzorców. Szczególnie tutaj chyba ważne są własne wyobrażenia o nas dla nas samych. To co czujemy w związku z naszym wyglądem chyba jest najbardziej fundamentalne w pozytywnym odbiorze własnego ja i świata. Ludzie akceptujący siebie, także pod tym względem, oprócz innych przymiotów ponoć częściej osiągają sukcesy.  Akceptacja siebie to po prostu wewnętrzna harmonia, równowaga, do której poprzez cały okres bytu naszego na ziemi bezustannie dążymy w sposób mniej lub bardziej świadomy. Zresztą czy można być pięknie brzydkim, albo brzydko ładnym? Zadecydować chyba musicie sami.

Dostrzec w sobie piękno

Podłoże: płótno na blejtramie
Technika: akryl/tłusty pastel
Obraz: format 50x50 cm,
Rok powstania: 2013

Chyba najfajniejszym stanem jest to, gdy się sobie bardzo podobamy, a jak już odpowiadamy panującym kanonom piękna to już w ogóle może być cudownie. Ale każdy kij ma dwa końce. Wtedy możemy być bardzo narcystyczni i pełni obaw aby nasz wizerunek nie doznał uszczerbku. Możemy wręcz cierpieć z powodu defektów jakie mogą się pojawić na naszym ciele czy to z powodu złej diety i przemiany materii, czy to z powodu zwykłego starzenia się. Najlepiej zapewne znaleźć w sobie odpowiednią równowagę między oczekiwaniami i możliwościami, umieć wypracować odpowiedni kompromis co raczej do łatwych rzeczy nie należy. Dzięki takim właściwościom naszej psychiki lekarze zajmujacy się operacjami plastycznymi mają coraz większe wzięcie.

sobota, 7 czerwca 2014

W pięć minut o logo robionym znacznie dłużej

Kiedyś będąc specjalistą od wydawnictw i wystaw w Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu zdumiałem się, że ta instytucja mając aspiracje szerokiego oddziaływania na kulturę opolską i nie tylko nie dysponuje tak podstawowym elementem Identyfikacji wizualnej jak logo. Stało się to w pewnym momencie niezwykle ważkim zadaniem, z którym trzeba było się zmierzyć. Dla mnie istotnym stało się to, aby w tej bardzo lakonicznej formie graficznej zawrzeć jak najwięcej informacji związanych z procesem tworzenia jak i odbiorem pracy artysty. Do takich założeń doszedłem w wyniku przemyśleń, czym tak naprawdę jest galeria, miejsce gdzie prezentuje się prace czy działania kreatywne ludzi zajmujących się sztuką. Atrakcyjność estetyczna znaku sama w sobie dla samej siebie nie byłaby zapewne najlepszym tutaj rozwiązaniem. Zdecydowanie powinna raczej wynikać, czy być naturalną konsekwencją przyjętych kryteriów. Tylko wtedy spełni swoją funkcję najlepiej jak to jest możliwe. Ważnym też aspektem było to, aby zachowując konwencję formy kombinowanej logo podejść nie do końca konwencjonalne. W ten sposób można przemycić bardzo ważny komunikat ciągłej świeżości w spojrzeniu, przekraczanie schematów, które jest przyczynkiem do rozwoju. Stąd nazwa galerii pojawia się pod kontem 45 stopni zamiast tylko tradycyjnie poziomo. Zatem też wprowadziłem pewną narrację, choć tego w znaku firmowym się zasadniczo nie robi. Widzimy postać artysty i zarazem odbiorcy na tle dzieła sztuki, który przekazuje energię odbieraną przez oglądającą osobę. Jednym zdaniem zastosowałem ostrożnie wielowątkowość zawartą w syntetycznej formie graficznej.
logo1
Projekt logo Galerii Sztuki Współczesnej
w Opolu. Wersja kombinowana.

Dotarcie do tych właściwych rozwiązań wymaga jednak trochę przemyśleń i poszukiwań. Nieocenioną sprawą jest robienie po drodze notatek, chociaż by tylko po to, aby na ich podstawie dochodzić do kolejnych modyfikacji.
logo2
Rozwinięta forma reklamowa podstawowej wersji logo GSW w Opolu.
Dużym wyzwaniem dla bardzo oszczędnej formy graficznej znaku jest znalezienie odpowiedniego rozwinięcia podnoszącego wizualną atrakcyjność, ale jednocześnie niezaburzającego czytelności oraz charakterystycznego  jego klimatu.

sobota, 3 maja 2014

Pójść boso z torbami i to nie pełnymi zakupów

Kto nie zna tego powiedzenia: Pójść
boso z torbami. Często przychodzi ono
nam na myśl, gdy dostajemy zewsząd
nowe rachunki do zapłacenia. To za czynsz, to za światło i inne dobra do-
czesne. Jesteśmy wręcz uwikłani
w system ciągłego płacenia. Jesteśmy
niczym trybik w machinie zarabiania
i wydawania pieniędzy. Musimy cały
czas dbać, aby nie została zachwiana równowaga między pozyskiwaniem
i wydawaniem pieniądza. To takie abc gospodarki, do którego nie trzeba ża-
dnych doktoratów i nie wiadomo, ja-
kich naukowych opracowań, aby to zro-
zumieć. Doświadczamy to, na co dzień na własnej skórze. Bardzo mnie to ciekawi, skoro jest to takie oczywiste
i proste  w swym założeniu , to, dlacze-
go rządzący wymyślają tak bzdurne
przepisy i wynikające z tego statusy
prawne jak bezrobotny bez prawa do
zasiłku? Jak taki człowiek ma funkcjo-
nować? Automatycznie skazany jest
albo na wegetację na bruku, albo do
pracy na czarno. Pewnie użyty zosta-
nie tu argument, że Państwo nie ma pieniędzy. To w takim razie pytam się
czy ktoś, kto nie ma pieniędzy funduje
sobie ogromne pensje i nagrody?
Dopuszcza do działań prowadzących
do okradania nas podatników, obywa-
teli tego kraju? Jeżeli rządzący złożyli obietnice przedwyborcze to chyba są zobowiązani do ich spełnienia, gdy już dorwali się do intratnych stanowisk. Chyba są winni to tym, dzięki którym rządzą za nasze pieniądze.
obraz1

Pójść boso z torbami
Dyptyk malarski 2014
Dwa Obrazy: format 50x50 cm
Technika: akryl na płótnie
Autor: Cezary Marek

Nie wiem jak bardzo byśmy zaklinali rzeczywistość, ale fakty zawsze pozostaną faktami. 2+2 zawsze będzie 4 bez względu nie wiem, jaką byśmy do tego dorobili ideologię. Jeśli rachunek zamyka się na minus wtedy zawsze pójdziemy boso z torbami, choć nie wiem, jakimi słowami określilibyśmy tą sytuację.
obraz2


Prace można obejrzeć na wystawie w Pub Ostrówek w Opolu. Zobacz film: http://youtu.be/nr7iVtMym18

ostrowek



czwartek, 17 kwietnia 2014

Następna dobra okazja do głębszej refleksji

satyra
Satyra świąteczna
Obraz: format a4
Technika: rysunek komputerowy
Autor: Cezary Marek
Zawsze rodzimy się z różnego rodzaju predyspozycjami. Wiele nam jest wspólnych jak chociażby właściwość oczekiwania wobec życia realizacji własnych jakiś tam aspiracji





Kolejne święta zawsze są następną okazją do jakiejś głębszej refleksji, choć mysleć powinno się zawsze. Zazwyczaj gdy sięgamy myśleniem wgłąb siebie jest to spowodowane mniej lub bardziej świadomym poszukiwaniem harmonii. Codzienność, która stawia przed nami różne wyzwania powoduje, że jesteśmy wybijani ze stanu wewnętrznej równowagi. Pojawiający się bodziec powoduje reakcję. Gdy czegoś nam brakuje, automatycznie powstaje w nas chęć zaspokojenia swoich potrzeb. Gdy coś nas boli dążymy do tego aby nas przestało boleć. Gdy czujemy niepokój robimy wszystko aby zastąpić go błogim spokojem. Podobnie w sztuce w reakcji na bodźce dostarczane przed świat zewnętrzny twórca reaguje poprzez realizacje swoich dzieł. Z jakim skutkiem danemu autorowi swoich poczynań twórczych to się udaje pokazuje potem życie. Zresztą sztuka zawsze jest formą pewnej kontestacji wobec otaczającej nas rzeczywistości. Rodzące się emocje potrzebują jak zwykle jakiegoś ujścia. Kreacja jest tu zapewne bardzo konstruktywnym rozwiązaniem choć
nie jedynym.

Inżynier emocji

Piewcy nieboskłonu gorliwością oberwali chmury uświęconego nieba.
Gradobicie zwątpienia poraniło cienkie arterie strumieni wątłej nadziei.
Nieszczery pocałunek zostawił ślad taniej szminki na ustach naiwności.
Wykrzywił grymasem twarz niezręczny uśmiech nieudanego szyderstwa.
Na wyprzedaży moralnych wartości zlicytowano resztki sumienia.

Tanie hasła zainaugurowały niedorozwój myśli intelektualnego impotenta.
Pruderia sponiewierała umęczone usta nieustającym mijaniem się z prawdą.
Droga do serc dawno zawiodła w ramiona specjalistycznej opieki kardiologa.
Doktor serce ledwo odwołał nadchodzący zawał rozszalałych uczuć.
Inżynier emocji skonstruował tabletkę natychmiastowego ukojenia.
Nie częstuj mnie swoim gniewem, właśnie nasyciłem się
resztkami niestrawionego jeszcze spokoju.

Cezary Marek 2014 Opole.

Popularne posty